Dług celny polskich firm – czy istotnie należny?
Decyzją polskich organów celno-skarbowych kilkudziesięciu operatorów logistycznych i przewoźników kolejowych, działających w Rejonie Przeładunkowym Małaszewicze (RPM), musi solidarnie zapłacić wstecznie: należności celne, podatek VAT i odsetki od tego długu. Dlatego, że na początku dekady ich klienci – nadawcy z Chin - błędnie podali kod CN towarów, a które przepisali do dokumentów przewozowych lub składowania przewoźnicy z RPM. Sęk w tym, że choć to nie jest ich „afera przemytnicza (zamiast rowerów elektrycznych deklarowano inne towary), a przy okazji pozwów KAS objawiają się luki systemowe i nieścisłości w interpretacji prawa, to wobec nich rozpoczęły się egzekucje należności.

- Najpilniejszym obecnie problemem i do szybkiego rozwiązania jest to, by nie doprowadzić do bankructwa tak wielu firm logistycznych z RPM.
- W petycji przedstawicieli sektora logistycznego i kolejowego węzła Małaszewicze do MF wypunktowano kluczowe nielogiczności przepisów celno-skarbowych lub problemy organizacyjne funkcjonowania systemu celnego. Podobnego charakteru były dwa wystąpienia do MF przewodniczącego rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki.
- Sprawa firm z RPM ma szansę rozwiązania, o ile odpowiednią interwencję podejmą polskie organy w Komisji Europejskiej. Ma też szansę na nagłośnienie w Brukseli, bowiem rozpatrywana jest przez CLECAT (Europejskie Stowarzyszenie Spedycji, Transportu, Logistyki i Usług Celnych), które prowadzi rozmowy z DG TAXUD.
Czytaj także: Europejskie organizacje chcą interwencji KE ws. kar nakładanych na przewoźników przez Polskę
Powyższą podmianę ustalił Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), na podstawie prześwietleń kontenerów aparatami rentgenowskimi. To on jest też pierwotnym wnioskodawcą i egzekutorem należności. W ostateczności, będzie żądał należności od państwa polskiego. Ale może - na podstawie decyzji odpowiedniej dyrekcji Komisji Europejskiej – sprawę umorzy. Do tego potrzebne jest jednak działanie polskich organów państwowych, o czym na razie zainteresowane firmy nie wiedzą. Dług celny szacowany jest na ok. 120 mln euro. Kwotę, która może pogrążyć nie tylko stygmatyzowane dotychczas przedsiębiorstwa, jak i – na zasadzie domina – dostawców usług dla nich. RPM może gwałtownie opustoszeć z firm i setek pracowników.
To nie koniec problemów. Waży się rzecz sprawnego funkcjonowania centrum przeładunkowego Małaszewicz, by nadal był wybierany przez nadawców chińskich do odpraw celno-skarbowych, czyli także - o zachowanie wielomiliardowych wpływów skarbu państwa z ceł (25 proc. ich wartości) oraz podatków VAT i akcyzy.
Problem też w tym, że sprawa uiszczenia wstecz należności jest wielowątkowa. Bynajmniej nie w sensie technicznym, lecz z powodu niejednoznaczności i wielu pytań, które należy pilnie wyjaśnić i wprowadzić odpowiednie zmiany, by uniknąć powtórki w przyszłości. Na tym etapie sprawy - nie znajdują one jeszcze ani klarownych, ani satysfakcjonujących przedsiębiorców odpowiedzi. Najpilniejszym obecnie problemem i do szybkiego rozwiązania jest to, jak wyjść z impasu i nie doprowadzić do bankructwa tak wielu firm logistycznych.
Case
W kwietniu 2023 roku RTSB Rail Transportation Service Broker sp. z o.o. Oddział w Małaszewiczach został skontrolowany przez OLAF. Wynik był pozytywny. - Dostaliśmy nawet pochwałę za miłą atmosferę, stosowanie odpowiednich procedur i właściwą współpracę z urzędem celnym – mówi Joanna Kujko, dyrektor spółki.
Natomiast pod koniec 2025 r. RTSB, podobnie jak szereg innych firm logistycznych operujących w rejonie Małaszewicz, otrzymało pismo od naczelnika lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego. – Poproszono nas o wyjaśnienie, jaką rolę pełniliśmy w obsłudze pewnej grupy kontenerów na granicy w latach 2021–2022 – kontynuuje Joanna Kujko. – Podaliśmy, że ograniczała się ona do wykonywania czynności formalno–technicznych, transportowych lub organizacyjnych na granicy w oparciu o dokumenty przekazane przez inne podmioty uczestniczące w łańcuchu dostaw. Nie byliśmy bowiem ani importerem, ani odbiorcą handlowym przewożonych towarów.
Początkowo korespondencja nie wskazywała, że RTSB może zostać obciążone należnościami celnymi. Jednak później spółka otrzymała informację o „prawie do bycia wysłuchanym” w sprawie ustaleń wynikających z raportu OLAF oraz „o możliwości przypisania jej solidarnej odpowiedzialności za dług celny”. Niektórym z pozwanych firm z RPM udało się dotrzeć do raportu OLAF. Wynikało z niego, że towary w kontenerach objętych kontrolą OLAF były zgłaszane pod nieprawidłowymi kodami celnymi, a w skali całej sprawy pojawiła się kwota zobowiązań szacowana na ponad 120 mln euro.
- W kolejnych miesiącach byliśmy dosłownie zasypywani pismami z lubelskiego UCS dotyczącymi należności celnych poszczególnych kontenerów, które nawet nie figurowały w raporcie OLAF. Były to należności z tytułu: ceł antydumpingowego, cła, podatków i odsetek wyliczonych od 2021 r., czyli od momentu, kiedy wyszczególniony kontener wjechał na polski obszar celny – wyjaśnia Joanna Kujko.
Na każde takie pismo prawnicy RTSB złożyli odwołanie. Zaczęła się papierologia; kolejne pismo, kolejne odwołanie na nie, itd. W przypadku należności VAT oddział RTSB czeka na opinię drugiej instancji, tj. Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ale należności stricte długu celnego – są wykonalne „z automatu” na poziomie pierwszej instancji. Nie trzeba decyzji sądu, by mógł je ściągnąć urząd celny.
- Wiem, że odbyły się tego typu pierwsze egzekucje w niektórych firmach – dodaje Kujko. - My zachowaliśmy płynność finansową, ale walczymy i czekamy na reakcję władz centralnych, by sprawę rozwiązać systemowo i byśmy mogli normalnie funkcjonować.
Korespondencje, korespondencje
Drugiego czerwca br. osiem firm z RP Małaszewicze przesłało do Ministerstwa Finansów zbiorową petycję wskazując, że „w związku z masowym nakładaniem długów celnych na przewoźników i spedytorów” występuje systemowe zagrożenie dla funkcjonowania polskiej branży TSL oraz Nowego Jedwabnego Szlaku. Wypunktowali kluczowe „niedoregulowania”, wręcz nielogiczności przepisów celno-skarbowych lub problemy organizacyjne funkcjonowania systemu celnego (patrz ramka).
| PETYCJA przedstawicieli sektora logistycznego i kolejowego węzła Małaszewicze „W ostatnim czasie nasze firmy mierzą się z masowo wydawanymi decyzjami organów celno-skarbowych (w szczególności Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego), na mocy których na operatorów logistycznych i przewoźników nakładana jest solidarna odpowiedzialność za nieuiszczone należności celne oraz podatek VAT. (...) Organy celne uznają nas za „osobę wprowadzającą towar na obszar celny UE”, ignorując przy tym następujące fakty: 1. Brak możliwości kontroli: Przewoźnik kolejowy i spedytor przyjmują do przewozu zaplombowane kontenery na podstawie dokumentacji dostarczonej przez nadawcę, bez fizycznych możliwości otwierania tysięcy kontenerów na granicy w celu weryfikacji ich zawartości. 2. Brak winy: Firmy działają w dobrej wierze, stając się ofiarami schematów przestępczych zagranicznych nadawców, na które nie mamy żadnego wpływu. 3. Niemożność obrony: Specyfika obecnych przepisów oraz interpretacja przepisów Unijnego Kodeksu Celnego przez organy skarbowe de facto pozbawiają nas prawa do skutecznej obrony. Interpretacja przepisów, w szczególności art. 15, art. 77 UKC i art. 79 UKC, przez organy celne jest zbyt rygorystyczna i naszym zdaniem narusza zasadę proporcjonalności. 4. Odpowiedzialność organów kontrolnych: Organy celne, otrzymujące od nas wstępne informacje o ładunkach, dysponujące środkami technicznymi (takimi jak skanery RTG, przez które przechodzi każdy kontener) oraz posiadające odpowiednie procedury i uprawnienia do kontroli rewizyjnych, nie powinny dopuścić do sytuacji, w której przez długi czas do UE wjeżdżały setki kontenerów z towarami niezgodnymi z dokumentacją”. (…) |
Grupa ta wskazała też na potencjalne skutki działań egzekucyjnych oraz złożyła trzy prośby:
- o wstrzymanie wykonania decyzji administracyjnych dotyczących egzekucji długów celnych od firm logistycznych do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sądowego,
- o rewizję praktyki uznawania przewoźników za „dłużników” w przypadkach, gdy doszło do celowego wprowadzenia w błąd przez nadawcę towaru urzędu celnego i przewoźnika,
- o powołanie grupy roboczej z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Finansów oraz sektora logistycznego w celu wypracowania mechanizmów ochrony polskich firm przed oszustwami zewnętrznymi
Podobnego charakteru były wystąpienia do MF – z 8 czerwca i z 6 lipca - przewodniczącego rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki. To pierwsze także kończyło się wnioskiem o „odstąpienie lub zawieszenie postępowań celnych prowadzonych przez Naczelnika Lubelskiego UCS” oraz o „ujednolicenia praktyki organów KAS w sprawach dotyczących odpowiedzialności przewoźników, spedytorów i głównych zobowiązanych za należności celne i podatkowe wynikające z nieprawidłowej klasyfikacji taryfowej, opisu lub deklaracji towarów w kontenerach objętych procedurą tranzytu”.
W piśmie z 6 lipca PISIL postulował, by MF uznało je jako „wniosek o którym mowa w art. 241 Kpa lub zostało potraktowane jako petycja w rozumieniu przepisów ustawy z 11 lipca 2014 r. o petycjach”. Chodziło o to, by resort podjął działania uściślające przepisy i zapobiegające w przyszłości podobnym roszczeniom.
W odpowiedzi z 8 sierpnia MF podało, że ponieważ toczą się postępowania celne prowadzone przez naczelnika Lubelskiego UCS i dyrektora IAS w Lublinie, to w takiej sytuacji „zajęcie stanowiska przez Ministra Finansów i Gospodarki czy Szefa Krajowej Administracji Skarbowej i podejmowanie działań interpretacyjnych (…) mogłoby być potraktowane jako ingerencja w toczące się przed organami celnymi postępowania i stanowiłoby naruszenie zasad tego postępowania”.
Ministerstwo przypomniało, że od decyzji wydanych w toku postępowania celnego przysługuje prawo wniesienia odwołania. „W przypadku, gdy strona nie zgadza się z rozstrzygnięciem organu odwoławczego, może skorzystać z sądowej weryfikacji orzeczeń organów administracyjnych poprzez złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego”. Ponadto przedstawiciel MF w piśmie poinformował, że wystąpienie PISIL z 6 lipca „nie może zostać uznane za wniosek”. Nie tylko przedstawiciele PISIL mogą twierdzić: na razie minister finansów przyjął postawę Poncjusza Piłata. Umył ręce.
Debata
Przełamania klinczu, a może i rozwiązania problemu zaległego długu celnego obwiniane spółki szukały poprzez interwencję parlamentarzystów. Dlatego 8 października zebrała się sejmowa Podkomisja stała do spraw transportu kolejowego Sejmu, także z udziałem przedstawicieli obu zainteresowanych stron. Debata była merytoryczna, pełna argumentów już znanych, ale uzupełnianych o nowe wątki, przykłady i uwagi, momentami także burzliwa. Przedstawiciele firm logistycznych rozwijali cztery kluczowe problemy, jakie podała grupa ośmiu firm w petycji do MF z 2 czerwca.
Można do nich dodać przykładowo takie uzupełnienia jak:
1. Z decyzji UCS wynika, że organy oczekują od profesjonalnych uczestników rynku daleko idącej staranności prawnej. Wskazują m.in., że przedsiębiorstwo składające deklaracje celne (przewozowe – PDS, czasowego składowania - DSK) samo powinno podjąć rewizję przed zgłoszeniem. To prowadzi do jednego z podstawowych pytań o nieścisłości systemowe:
- jakiego typu standardu weryfikacji danych o klasyfikacji i pochodzeniu towarów oczekuje KAS od przewoźnika przewożącego zamknięty kontener? Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy dokumentacja eksportera/importera (czyli klienta) jest spójna, kontener zabezpieczony, zgłoszenie celne zostało przyjęte, a procedura odprawy została systemowo zamknięta;
- kiedy profesjonalny operator logistyczny ma obowiązek uznać, że dokumentacja, którą otrzymał od kontrahenta, nie jest wystarczająco wiarygodna i kiedy powinien żądać fizycznej rewizji towarów? Czy powinien skontrolować każdy kontener, czy każdą przesyłkę z określonego kraju, czy dopiero wtedy, gdy występują konkretne sygnały ostrzegawcze (np. od organów celnych).
- co z ryzykiem odpowiedzialności karno-skarbową za zerwanie plomby w kontenerze, gdy okaże się, że ładunek jest tożsamy deklarowanemu?
- dlaczego urząd celny nie ponosi współodpowiedzialności, skoro przyjmuje wypełnioną deklarację i uznaje ją za prawidłową, a zarazem ma daleko większą wiedzę o możliwości naruszenia przepisów celnych niż przewoźnik. Może zatem chodzi o słabą rzetelność służb państwowych? Dlaczego zarazem organ celno-skarbowy przyjmuje, że odpowiedzialność składającego deklaracje DSK i PDS jest bezwzględna, na zasadzie ryzyka, sam nie ponosząc odpowiedzialności?
- czy istotnie prześwietlenie kontenera RTG daje wiarygodne wyniki (później przedstawiciel UC wyjaśniał, że „tak”, jeżeli są to jednolite towary i zapakowane, bo po można rozpoznać je po kształcie, ale nie, gdy są zmieszane z innymi),
2/ Pytano o współpracę polskich organów z OLAF, w tym:
- od kiedy polskie służby celne miały informację od OLAF o zamianie kodów CN, co oznaczało de facto przemyt. Dlaczego służby unijne i polskie się nie podzieliły tą wiedzą z przedsiębiorstwami wypełniającymi deklaracje celne?
- czy OLAF dzieli się na bieżąco z informacjami wywiadowczymi, by w najbliższych tygodniach nie pojawiła się kolejna „afera” i nie powstały kolejne wsteczne należności rodzące dług celny?
- a dlatego polski KAS i UC wskazuje podmioty z RPM jako winne długu celnego, skoro OLAF ich nie wskazywał w raporcie? Czy UCS może umorzyć egzekucję długów celnych do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sądowego?
Odpowiedzi
Na postawione pytania odpowiedzi udzielili przedstawiciele Departamentu Ceł MF oraz KAS.
Przypomnieli, że ani szef KAS, ani Minister Finansów i Gospodarki nie mają uprawnień, by przeprowadzać kontrole w zakresie prawidłowości postępowań przeprowadzanych przez niezależne organy, tj. naczelnika UC-S, jak i dyrektora Izby Administracji Skarbowej. A zgodnie z przepisami, uregulowane są kwestie odwoławcze i sądowe. Oto skrót niektórych odpowiedzi:
- Zawiadomienie OLAF o wadliwych zgłoszeniach celnych w latach 2021-2022 MF otrzymało (poprzez Strategiczne Centrum Analiz w Katowicach, czyli komórkę odpowiadającej za współpracę i obsługę komunikatów OLAF) 11 września 2024 r.;
- Strona polska nie odwołała się od raportu OLAF, bo nie ma takich procedur. Po to prowadzone jest postępowania administracyjne i celne by uznać, czy kwestie zawarte w raporcie dają podstawy do uznania zobowiązań. Dopiero wówczas MF „wejdzie w interakcję w KE” i udowodnienie, że dług celny nie powstał w Polsce;
- Polskie organy współpracują z odpowiednimi organami KE, także z Europejskim Trybunałem Obrachunkowym. Oceniają np., gdzie powstał dług lub zobowiązanie, a jeżeli powstał poza Polską – nasze organy podejmują dialog z organami unijnymi. W przypadku rozbieżności stanowisk sprawy trafiają do ETO. Dotychczas były jednak przypadki, że Polska została zobowiązana do zapłaty dużej kwoty;
- Raport dostarczony Polsce zobowiązuje nas do podjęcia odpowiednich działań, tj. postępowań i egzekucji należności. Jeżeli działania oddziałów krajowych nie przyniosą rezultatu, wówczas państwo zobowiązane jest do tego, by dług (określony przez OLAF lub w późniejszym terminie przez Dyrekcję Generalną ds. Budżetu KE) uregulował skarb państwa;
- „Nieprawdą jest, że zgłaszający deklaracje celne, tj. przewoźnicy, nie mają możliwości prawnej, by dokonywać wstępnej weryfikacji towarów które zgłaszają do przewozu, a co do których przejmują czasowe władztwo”. Przepisy unijnego kodeksu celnego określają, że badanie towarów może się odbyć przed dokonaniem zgłoszenia celnego, za zgodą organu celnego lub w obecności przedstawiciela tego organu.
- W powyższych okolicznościach „przerzucanie odpowiedzialności na organ celny za „aferę” nie do końca jest uzasadnione”;
Zamiast posłowia
Bez odpowiedzi pozostało pytanie: „Co przemawia za tym, żeby nie skorzystać z „zasady słuszności” teraz, lecz czekać na egzekucję należności, po której i tak państwo polskie będzie musiało zapłacić za dług, tyle że na rynku nie będzie podmiotów które płacą cła i podatki”. Dlatego, że - jak zauważyła posłanka prowadząca debatę - przedstawiciel MF nie ma upoważnienia, by je udzielić. Można sądzić, że piłka należy jednak do organów państwa – nie tylko MF, ale Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Także od podjęcia przez nie rozmów z odpowiednimi organami unijnymi.
Podobnie ocenia Marek Tarczyński, przewodniczący rady PISIL:
- Polska administracja celno-skarbowa ma ograniczone możliwości zmiany przepisów wykonawczych, nie wspominając o odejściu od przyjętej przez nią skrajnie fiskalnej interpretacji solidarnej odpowiedzialności za dług celny. Istotna zmiana systemowych regulacji, czy też ich wykładni uwzględniającej realia obsługi logistyczno-transportowej może nastąpić z inicjatywy organów unijnych.
Kwestia ta jest rozpatrywana nie tylko przez KAS, ale – z naszej inicjatywy – przez CLECAT (Europejskie Stowarzyszenie Spedycji, Transportu, Logistyki i Usług Celnych), reprezentujący na forum unijnym spedytorów i innych przedstawicieli logistyki. Prowadzi też rozmowy z DG TAXUD (Dyrekcją Generalną odpowiedzialną za sprawy celne i podatkowe). Sprawa została również skierowana do Komitetu Wspólnej Procedury Tranzytowej.
Czekamy na odpowiedź. Spodziewamy się jej na początku listopada.





