Europejskie organizacje chcą interwencji KE ws. kar nakładanych na przewoźników przez Polskę
Cztery europejskie i międzynarodowe stowarzyszenia skupiające firmy kolejowe i logistyczne wzywają Komisję Europejską do interwencji ws. nakładania przez polskie władze na przewoźników kar i należności podatkowych za oszustwa popełnione przez importerów, których nie wykryły w na granicy polskie służby. W niektórych przypadkach kwoty roszczeń przewyższają łączną wartość majątku firm transportowych, którym w związku z tą sytuacją grozi bankructwo.

Europejskie Stowarzyszenie Spedytorów (CLECAT), Wspólnota Europejskich Firm Kolejowych i Infrastrukturalnych (CER), Międzynarodowa Unia Kombinowanego Transportu Drogowo-Kolejowego (UIRR) i Międzynarodowa Federacja Spedytorów (FIATA) wspólnie zaapelowały do Komisji Europejskiej o interwencję ws. praktyk polskich organów celno-skarbowych, które nakładają na firmy logistyczne i transportowe wysokie kary i domagają się od nich uiszczenia cła i VAT, których nie zapłacili nieuczciwi importerzy. Chodzi o sprawę, ws. której interweniowały już do polskich władz krajowe organizacje branżowe.
Przypomnijmy, przewoźnicy i spedytorzy, którzy organizowali transport kontenerowy w procedurze tranzytu przez Małaszewicze od kilku miesięcy apelują do polskich władz ws. praktyk KAS, która nakłada na firmy z branży TSL wysokie należności i kary z powodu niezgodności ładunków z deklaracjami składanymi przez importerów. Firmy transportowe i spedytorzy nie mają możliwości kontrolowania towarów przewożonych w zaplombowanych kontenerach. Mimo to KAS właśnie na przewoźników i spedytorów nakłada kary i obowiązek zapłaty nieopłaconych podatków i cła. Łącznie należności nakładane na firmy z branży TSL liczą setki miliony złotych, a w niektórych przypadkach przekraczają całkowitą wartość majątku tych przedsiębiorstw.
Czytaj także: PISIL apeluje ws. obciążania przewoźników i spedytorów za działania importerów
Przyczyną działania polskich służb, było dochodzenie unijne, które wykazało, że niektóre transporty realizowane przez Małaszewicze w latach 2021-2026 wiązały się z oszustwami. Przykładem jest przewóz rowerów elektrycznych, które zostały zgłoszone jako rowery treningowe. Ta nieprawidłowość została wykryta dopiero kilka lat po przeprowadzeniu procedury celnej na granicy. Importerzy i operatorzy magazynów odpowiedzialni za te oszustwa są dziś nieuchwytni, dlatego Polska uznała że uczestnicy łańcucha dostaw ponoszą solidarną odpowiedzialność i nakłada kary na firmy transportowe i spedytorów.
Przerzucanie odpowiedzialności
Jak wskazano w apelu do KE, Polska prowadzi wobec firm TSL procedury niezależnie od tego, czy firmy te miały możliwość wykrycia oszustwa. Zdaniem sygnatariuszy listu grozi to uniemożliwieniem prowadzenia działalności w warunkach pewności prawnej. Kilka firm może z tego powodu stać się niewypłacalnych zanim polskie sądy zaczną rozpatrywać ich odwołania od decyzji KAS.
Praktyka polskich władz może mieć szersze konsekwencje i zniechęcić firmy do organizowania transportu z Chin do Europy przez Małaszewicze. Jak wskazano w piśmie, władze podważają kluczowy podział odpowiedzialności między przedsiębiorcami a organami administracji, zgodnie z którym to na organach celno-skarbowych leży obowiązek weryfikacji zgłoszonych ładunków i egzekwowanie przepisów.
— Jeśli ten podział zostanie zmieniony wstecznie z powodu braku możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności rzeczywistych sprawców, europejskie firmy logistyczne będą miały trudności z zarządzaniem ryzykiem odpowiedzialności za oszustwa, wyceną tego ryzyka czy jego ubezpieczeniem – a wszystko to w sytuacji, gdy nie posiadały one ani uprawnień prawnych, ani środków, by takie oszustwa wykryć — napisano w piśmie do KE.
Przedstawiciele branży transportowej i logistycznej oczekują odpowiedzi od Komisji. Od jej decyzji zależeć będzie, czy odpowiedzialność za wykrywanie oszustw celnych będzie spoczywać na polskich organach administracji, czy zostanie przerzucona na firmy prywatne.





