Do trzech razy sztuka - Biały Dom wprowadza nowe taryfy celne, na ogół na poziomie ostatnich
Administracja Donalda Trumpa nałożyła 24 bm. nowe cła w wysokości 10 i 12,5 proc. na towary importowane z 60 partnerów handlowych dokładnie w tym samym czasie, kiedy wygasły tymczasowe taryfy globalnej w wysokości 10 proc., która USA stosowały w oparciu o sekcję 122 ustawy o handlu.

Posunięcie to jest trzecią próbą, aby przywrócić wizję prezydenta Donalda Trumpa wprowadzenia niemal globalnego cła, mającego chronić gospodarkę amerykańska i w ten sposób rzekomo ją wzmocnić.
Nowe cła, według Federal Register, obejmują 99,4 proc. towarów importowanych przez USA. Zawierają też liczne wyjątki od ogólnych przepisów i obejmują m.in. importowaną ropę naftową i gaz ziemny, nawozy sztuczne i niektóre produkty spożywcze. Towary kwalifikujące się w ramach USMCA (umowa o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Kanadą) są całkowicie zwolnione z nowej opłaty.
Ogólne tło
Najnowszy krok następuje po tym, gdy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w lutym br. uchylił wprowadzone w 2025 r. przez Trumpa „wzajemne” cła w wysokości od 10 do 50 proc. nałożone na mocy ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA). Sąd orzekł, że to Kongres a nie prezydent ma umocowanie prawne w tej sprawie.
W odpowiedzi na to orzeczenie Trump od 24 lutego wprowadził na 150 dni 15 proc. stawki celne, powołując się na sekcję 301 ustawy o handlu z 1974 r., których interpretacja pozwala prezydentowi podjąć takie działanie „w sytuacjach nadzwyczajnych”. Termin ich obowiązywania minął 24 lipca.
Czytaj także: USA wprowadzą 24 bm. powszechne 15 proc. cła importowe
Tym razem Biuro Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych (USTR) nie uzasadnia nowych ceł deficytem handlowym USA, lecz sprawą standardów pracy. Ta federalna agencja odpowiedzialna za kształtowanie i promowanie amerykańskiej polityki handlu zagranicznego stwierdziła, że wszystkie 60 krajów objęte dochodzeniem albo nie nałożyło, albo nie udało się im skutecznie egzekwować zakazu importu towarów z wykorzystaniem przymusowej pracy.
„Nadszedł już czas, aby nasi partnerzy handlowi zrobili to samo” – powiedział ambasador Jamieson Greer, kierujący USTR, określając „pracę przymusową jako naruszenie praw człowieka i zakłócenie handlu”, informuje Reuters.
Wprowadzenia nowych ceł oczekiwano, bowiem Donald Trump już w lutym oświadczył, że ma alternatywne rozwiązanie wobec skutków decyzji Sądu Najwyższego. To m.in. z tego powodu amerykańscy importerzy agresywnie zwiększali przeładunki od maja, aby uniknąć potencjalnych podwyżek taryf. Doprowadziło to do wcześniejszego i bardziej skompresowanego szczytu sezonu oraz silnego wzrostu stawek frachtu. Teraz można spodziewać się pewnego „uspokojenia” i odwrócenia trendu drożejącego kontenerowego transportu oceanicznego. Rynki frachtowe już wykazują oznaki zmiany.
Patrz: Przyszedł wcześniejszy szczyt sezonu przewozów kontenerowych, szybciej się więc skończy tego lata
Amerykańska National Retail Federation spodziewa się, że tylko w lipcu import towarów wchodzących do USA przez główne osiągnie rekordowy poziom 2,47 mln TEU, po czym spadnie do 2,22 mln TEU w sierpniu i poniżej 2 mln TEU w kolejnych trzech miesiącach.
Stawki celne
USTR podzielił listę krajów według dotkliwości w „naruszenie praw człowieka i zakłóceń handlu”, przypisując różny poziom stawek celnych. Towary z 17 krajów objęte są stawką 10 proc., z pozostałych 43 – stawką 12,5 proc. Do pierwszej USTR zalicza m.in. Unię Europejską, Indie, Japonię, Koreę Południową.
W drugiej grupie są towary m.in. z Chin (Stany Zjednoczone oskarżają je o przetrzymywanie mniejszości ujgurskich w obozach pracy, czemu Pekin zaprzecza), ale też z: Australii, Norwegii, Brazylii, Szwajcarii, Arabii Saudyjskiej, ZEA, Tajlandii czy RPA. W komentarzach podkreśla się, że nowy system ma niższy poziom stawek, ale bardziej stromą „trajektorię długoterminową”, węższe i bardziej prawnie możliwe do obrony uzasadnienie. Ponadto nakładają na siebie cła sektorowe, m.in. na stal, aluminium, samochody i półprzewodniki, które nigdy nie zostały zakwestionowane w sądzie i pozostają w pełni obowiązujące.
Kelly Ann Shaw, była doradczyni ds. handlu w Białym Domu w pierwszej kadencji Trumpa i partnerka w kancelarii prawnej Akin Gump Strauss Hauer & Feld, powiedziała, że nowe cła są zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami, chociaż wprowadzono pewne zmiany, w tym dodanie ok. 471 produktów do listy wykluczeń.
Protesty
Nowa cła już wywołały silniejsze protesty niektórych partnerów handlowych. Według agencji Reuters, Australia i Brazylia uznały je „za nieuzasadnione” i zapowiedziały, że będą dążyć do ich zniesienia. Norwegia natomiast stwierdziła, że nie ma ku temu „żadnych podstaw”.





