Niespełniony tranzyt
Autor: Marek Tarczyński, Przewodniczący Rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki
O korzystnym położeniu tranzytowym Polski wiemy od podstawówki. Nie tylko z lekcji historii o „tranzytowaniu” naszego terytorium przez obce armie. Czy to pojęcie z zajęć geografii gospodarczej potrafimy przekuć w gospodarczy sukces? Brak decyzji o modernizacji suchego portu w Małaszewiczach kluczowego dla obsługi Nowego Jedwabnego Szlaku przynosi negatywną odpowiedź na zadane pytanie. Czy wobec tego chodzi jedynie o dostateczną przepustowość terminala i powiązaną z nim sieć drogową zapewniającą sprawny transport portowych ładunków? Porty morskie nie cierpią na brak inwestycji, niedawno Baltic Hub oddał do eksploatacji kolejny terminal, a do Gdyni mogą już zawijać oceaniczne kontenerowce o długości 400m, a mimo to trudno mówić o znaczącym znaczeniu tranzytu, oprócz ukraińskiego, który z oczywistych względów czasowo musi korzystać z polskiego szlaku.

Odpowiednia infrastruktura jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym pomyślnego rozwoju portów. Dowodem na to jest wprowadzenie do naszych przepisów odpraw celnych realizowanych w procedurze 33a. Miało to miejsce w 2015 roku, po wielu latach zabiegów środowiska spedytorów i agentów celnych reprezentowanych przez PISiL. W ten sposób starano się znaleźć praktyczną odpowiedź na sarkastyczne określenie przedstawiające Hamburg, jako polskie okno na świat. Odprawy celne realizowane procedurze 33a od 2015 roku stanowiły przełom, bo zniwelowały atrakcyjność fiskalnego systemu odpraw oferowanego w Hamburgu naszym importerom przesuwając istotne ciągi ładunkowe do polskich portów, podnosząc ich atrakcyjność i stanowiąc to, co się nazywa wartością dodaną do usług przeładunkowych.
Na taki przełom czeka procedura 4200, kluczowa by uatrakcyjnić obsługę przesyłek dla importerów w innych krajach Unii Europejskiej przez nasze porty, twierdzi Przewodnicząca Komisji Celnej Izby Spedycji i Logistyki Kamila Piotrowska-Król. Skorzystanie z procedury 4200 w Polsce nie jest proste, bo importer musi nie tylko udzielić agencji celnej standardowego upoważnienia, posiadać aktywny unijny numer VAT i zapewnić poprawną identyfikację towaru w dokumentacji, ale dodatkowo ustanowić przedstawiciela fiskalnego w Polsce i dostarczyć dokument potwierdzający dostawę towaru poza terytorium Polski (CMR lub inny dokument transportowy). Dodatkowe wymogi nie są zachętą do korzystania z odpraw w polskich portach, a nasze przepisy są bardziej restrykcyjne od wdrożeń w innych krajach, szczególnie tych z portami ulokowanymi w basenie Morza Północnego. Wiążą się one z solidarną odpowiedzialnością agencji celnej stosującej tą procedurę w przypadku kwestionowania potwierdzenia i/lub faktu dostawy do unijnego kraju przeznaczenia podnosząc ryzyko działalności agencji celnych. Kwestia solidarnej odpowiedzialności uległa ostatnio zaostrzeniu z powodu wszczynania od zeszłego roku postępowań dotyczących procedury tranzytu. Postępowania te dotyczą głównie ładunków skonteneryzowanych dostarczanych do krajów unijnych tzw. Nowym Jedwabnym Szlakiem przez suchy port w Małaszewiczach. Problem polega na tym, że poprawne zamknięcie procedury tranzytu w opinii administracji celno-skarbowej nie zwalnia agencji z odpowiedzialności za dalsze procedowanie, w którym agencja ta zazwyczaj nie uczestniczy. Taka reinterpretacja procedury tranzytu przez organy celno-skarbowe dotknęła nawet przewoźników kolejowych i operatorów przewozów intermodalnych wystawiających deklarację czasowego składowania tzw. DSK.
Podsumowując, restrykcyjne podejście do solidarnej odpowiedzialności agenta celnego w procedurze 4200 i tranzytu nie stwarza sprzyjających warunków akwirowania ładunków importerów z innych krajów Unii Europejskiej, którzy chcieliby skorzystać z coraz lepiej skomunikowanych ze światem i zwiększającymi swój potencjał przeładunkowy naszymi portami. Fiskalna oferta Hamburga dla polskiego importera przewyższa o niebo to co możemy zaoferować naszym kontrahentom z Czech, czy Słowacji, chroniąc jednocześnie swój interes. W ten sposób pozostają poza naszym zasięgiem potoki ładunków tranzytowych, pomimo korzystnego położenia tranzytowego naszego kraju o czym wiedzą już uczniowie podstawówki.





