Na otwarcie Cieśniny Ormuz dla żeglugi cień rzuca dyplomacja i ryzyko min
Najważniejszym wydarzeniem geopolitycznym minionego tygodnia było złożenie 17 czerwca elektronicznych podpisów przez Donalda Trumpa (w Evian, Francja) i Masuda Pezeszkiana (w Teheranie) pod „porozumieniem o porozumieniu” (MoU) pokojowym między USA i Iranem. Pomimo groźby braku kontynuacji „rozmów technicznych” w sprawie uzgodnienia traktatu pokojowego, w weekend doszło jednak do bezpośredniego spotkania w Szwajcarii delegacji rządowych obu krajów, z udziałem mediatorów z Omanu i Pakistanu.

Cały proces stanął pod znakiem zapytania po tym, jak prezydent Trump zagroził kolejnymi atakami na Iran, a Teheran ogłosił ponowne zamknięcie Cieśniny Ormuz, powołując się na dalsze walki Izraela w Libanie. Obie strony - pomimo porozumienia – nadal też odmiennie interpretują m.in. sprawę przyszłości irańskiego programu nuklearnego.
Jednak rozmowy techniczne kontynuowano w niedzielę. Irańscy negocjatorzy stwierdzili po ich zakończeniu, że w tej pierwszej sesji rozmów osiągnięto postęp, informuje agencja Reuters. A urzędnicy z Omanu i Pakistanu poinformowali, że powołano komisję, która będzie prowadzić rozmowy z myślą o osiągnięciu porozumienia w ciągu 60 dni. Utworzono też zespołów negocjacyjny, w tym do spraw Libanu.
Wątpliwości
Tym niemniej niektóry komentarzy zaczynają wątpić, czy traktat pokojowy uda się uzgodnić w ciągu 60 dni (negocjacje nuklearne w 2013 r. między Stanami Zjednoczonymi a Iranem za administracji Baracka Obamy trwały 20 miesięcy). Najbardziej pesymistyczni wieszczą możliwość wznowienia konfliktu, m.in. z powodu postawy Izraela - strony, która razem z USA napadła Iran, ale nie uczestniczyła w negocjacjach i kwestionuje umowę z Iranem. Naciski Donalda Trumpa na Benjamina Netanjahu, by zapewnił pokój w Libanie, doprowadziły co prawda do podpisania 19 bm. po południu rozejmu między Izraelem a Hebollahem, ale mimo zawieszenia broni izraelska armia nie wycofuje się całkowicie z Libanu i pozostanie w strefie buforowej, dopóki będzie uznawać Hezbollah za zagrożenie.
Dlatego organizacje branżowe ostrzegają armatorów przed podjęciem tranzyty z/do Zatoki Arabskiej, dopóki jego warunki nie zostaną nie tylko zagwarantowane (bo są już dozwolone), ale i bezpieczne (głównie od min morskich). Na czołowo komentarzy branżowych wysuwa się m.in. sprawa ewentualnych opłat od statków przekraczających Cieśninę Ormuz. Iran chce pobierać 2 mln dolarów. Stawiane jest pytanie, czy istotnie taka opłata byłaby precedensem? Okazuje się, że niekoniecznie, a pod pewnymi warunkami i nie w tym wymiarze co zgłasza Iran – dopuszczalna nawet przez Międzynarodową Organizację Morską (IMO).
Wznowiona żegluga Cieśniną Ormuz
Jednym z 14. punktów porozumienie pokojowego jest otwarcie Cieśniny Ormuz dla żeglugi. W kwestiach operacyjnych Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu potwierdziła, że irański Urząd ds. Cieśniny Zatoki Perskiej „podejmie działania w celu szybkiego wydania zezwoleń dla statków, które chcą korzystać z tranzytu zgodnie z porozumieniem”, ale wraz z procedurami usuwania min. Statkom zalecono przestrzeganie tras i harmonogramów wyznaczonych przez ten organ.
Odrębnie CENTCOM (Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych) ogłosiło zniesienie blokady portów irańskich i całego ruchu morskiego do nich i z nich, zgodnie z poleceniem prezydenta Trumpa. Dowództwo to dodało, że amerykańskie jednostki morskie pozostaną w tym rejonie, aby zapewnić przestrzeganie wszystkich aspektów porozumienia.
Według danych firmy AXSMarine, śledzącej ruchy statków, już dzień po popisaniu porozumienia, w czwartek, przepłynęło nią łącznie 25 jednostek handlowych, podobnie jak w piątek i w sobotę 25. To były wstępne oznaki ożywienia na tym szlaku wodnym, który był praktycznie zamknięty od prawie czterech miesięcy. Wspólne Centrum Informacji Morskiej (JMIC) obniżyło ocenę zagrożenia dla ruchu przez cieśninę do „umiarkowanego” i potwierdziło, że jest ona otwarta, ostrzegając jednocześnie przed utrzymującym się ryzykiem uderzenia w miny.
JMIC zaleca statkom unikanie międzynarodowego systemu rozgraniczenia ruchu, tj. standardowej trasy tranzytowej i wskazało alternatywną, wzdłuż wybrzeży. Jednak 21 Iran ponownie zamknął cieśninę Ormuz, tym razem w odpowiedzi na izraelskie ataki w Libanie, co narusza amerykańsko-irańskie porozumienie o zawieszeniu broni. Jak podała półoficjalna irańska agencja prasowa Mehr, zamknięcie cieśniny ma być dopiero „pierwszym krokiem” w odpowiedzi na naruszenie warunków zawieszenia broni.
Oceny branżowe
Wcześniej BIMCO wydało szczegółowe ostrzeżenie, wzywając armatorów do „niespiesznego działania”. „Iran i Stany Zjednoczone zgodziły się na zezwolenie na tranzyt przez Cieśninę Ormuz, ale nadal utrzymują się poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa” – powiedział Jakob Larsen, dyrektor ds. bezpieczeństwa i ochrony organizacji.
Podkreślił, że samo porozumienie rodzi więcej pytań niż daje odpowiedzi, powołując się na luki w zakresie bezpiecznych tras, rozdziału ruchu, kolejności opuszczania Zatoki przez statki oraz procedur reagowania kryzysowego. Dlatego BIMCO apeluje o utworzenie międzynarodowego organu koordynacyjnego, który zarządzałby procesem tranzytu i zachęca armatorów do oczekiwania na jego decyzje, zamiast podejmować samodzielne próby przepłynięcia. W ten sposób uniknie się też ryzyka zatorów w wąskich strefach ruchu przybrzeżnego.
„Przyjmując z zadowoleniem” porozumienie pokojowego, Światowa Rada Żeglugi (WSC) podkreśla, że same formalności nie wystarczą. „Najpilniejszym priorytetem jest zapewnienie marynarzom i statkom bezpiecznego przepływu. Będzie to wymagało koordynacji między państwami, IMO Międzynarodową Organizacją Morską (IMO) i branżą, wspartej niezbędnymi gwarancjami bezpieczeństwa, które wciąż utknęły w tym rejonie. Będzie to wymagało koordynacji między państwami, IMO i branżą, wsparte niezbędnymi gwarancjami bezpieczeństwa” - powiedział prezes i dyrektor generalny WSC, Joe Kramek. Dodał, że kryzys wzmocnił fundamentalną zasadę: „Statki muszą mieć możliwość bezpiecznego, pewnego i bezpłatnego przepływu przez Cieśninę Ormuz”.
Legalne opłaty?
Ta ostatnia kwestia znów pojawiła się i, podobno, będzie przedmiotem negocjacji umowy pokojowej. Stawiane jest pytanie, czy istotnie taka opłata byłaby precedensem? – jak powszechnie się przyjmuje. Otóż niezupełnie. Turcja pobiega opłatyza usługi nawigacyjne i bezpieczeństwa ruchu w cieśninach Bosfor i Dardanele. W 2025 r. wynosiła ona 5,83 dolara za tonę netto statku, łącznie ponad 51 tys. przepływających tam jednostek wpłaciło 227,4 miliona dolarów.
Podobne opłaty pobiera organizacja charytatywna Trinity House na wodach terytorialnych Wielkiej Brytanii i Irlandii. Opłaty te są jednak relatywnie niskie i służą konserwacji i budowie infrastruktury nawigacyjnej, zapewniając osiągnięcie progu rentowności. Czy zatem propozycja 2 mln dolarów opłat za tranzyt każdego statku przez Cieśninę Ormuz byłaby wyłomem w obowiązującym prawie międzynarodowym? Tak, zarówno w tej wysokości, jak i pod względem zakładanego celu (dodatkowe źródło budżetu państwa) i stanowiło by niebezpieczny precedens dla innych państw kontrolujących cieśniny.
Patrz: Cieśnina Malakka – Czy Dżin został wypuszczony z butelki?
Problem jest poważny także dlatego, że punkt 5 Porozumienia (USA – Iran) zostawia sprawę opłat do uzgodnień między Iranem a Sułtanatem Omanu i sugeruje, że USA w tej kwestii nie stawia warunków. W analizach przypomina się, że agenda Omanu - Arabska Służba Pomocy Morskiej i Nawigacyjnej (AMNAS) już pobiera opłaty nawigacyjne przez jej wody terytorialne. Zakłada się zatem, że on mógłby potencjalnie stanowić podstawę nowego porozumienia, uwzględniającego większe spektrum kosztów.
Gdyby pobierane opłaty były umiarkowane i adekwatne do świadczonych usług nawigacyjnych, nie podważałoby to ani mandatu IMO do utrzymania wolności żeglugi, ani nie stanowiłoby precedensu pobierania opłat za przepływanie statków gdzie indziej na świecie. Ostateczna regulacja ma zależeć też od postawy Omanu, ale i już wystosowanej kontry Rady Współpracy Zatoki Perskiej (z udziałem Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kataru, Kuwejtu, Omanu i ZEA).





