Jak daleko do normalizacji na Bliskim Wschodzie?
Jeszcze w poniedziałek agencja prasowe donosiły, że delegacje USA i Iranu podjęły w Islamabadzie (Pakistan) rozmowy w sprawie zakończenia wojny, z uwzględnieniem możliwości otworzenia Cieśniny Ormuz dla żeglugi. Optymizm udzielił się na rynku ropy, których ceny spadły o 7 proc. We wtorek ich ceny ponownie wzrosły. Centralne Dowództwo USA poinformowało w oświadczeniu, że przeprowadziło ataki w południowym Iranie, w tym na łodzie próbujące rozmieścić miny i na wyrzutnie rakiet, co określiło jako „działania obronne”. Również w poniedziałek Iran poinformował o zestrzeleniu „wrogiego” drona stealth za pomocą nowego systemu obrony powietrznej, co było sygnałem o możliwościach obrony.

Agencja Reuters przypomniała, że Donald Trump jeszcze w poniedziałek w obszernym wpisie na Truth Social stwierdził, że rozmowy z Iranem przebiegają „dobrze”, ale ostrzegł przed kolejnymi atakami, jeśli się nie powiodą. „Albo będzie to tylko świetna umowa dla wszystkich, albo żadna” – napisał. Jakie są zatem szanse zakończenia rozmów pokojowych, co jest głównym przedmiotem rozbieżności i jakie są szanse ich pokonania? – zastanawiają się eksperci, cytowani przez media. Obraz nie jest klarowny.
Czyja większa determinacja?
Bez wątpienia skutki wojny w większym stopniu odczuwa Iran, niż Stany Zjednoczone. Dziennie traci po ok. 435 mln dolarów, z czego 2/3 stanowią mniejsze przychody z eksportu ropy naftowej w warunkach blokady amerykańskiej. Straty w postaci szkód gospodarczych, jakie wyrządziły amerykańsko-izraelskie ataki w pierwszych tygodniach wojny, szacowane są na 144 mld USD (dane z końca kwietnia, według Miad Malekiego, starszego pracownika naukowego w Fundacji na rzecz Obrony Demokracji - FDD, amerykańskiego think tanku). Roczna inflacja w Iranie gwałtownie wzrosła i sięga 54 proc.
A jednak władze Iranu wykazują determinację. Nie ustępują wobec spełnienia kluczowych żądań amerykańskich jako warunków pokoju oraz wobec siłowych i psychologicznych nacisków USA. Oceniają też, że czas działa na ich korzyść.
Dlatego, że pod coraz większą presją znajduje się Donald Trump. Zarówno w kraju (USA odczuwają skokowe wzrosty cen ropy i rosnącą inflacja, co stwarza polityczne napięcie przed zaplanowanymi na listopad tzw. wyborami „połówkowymi”), jak i za granicą. Na Trumpa naciskają bliskowschodni sojusznicy Aneryki – Arabia Saudyjska, Emiraty Arabskie i Katar, ponoszące straty z powodu ograniczonej sprzedaży ropy i gazu, ale także spadku przychodów z usług – zmniejszenia ruchu turystycznego, ograniczonego tranzytu towarów i pasażerów.
Cele na dłuższą metę?
Drugim, dotąd nieomawianym tłem negocjacji USA – Iran są możliwe skutki zakończenia konfliktu dla ukształtowania się nowego ładu politycznego na Bliskim Wschodzie. W poniedziałek Donald Trump zaapelował do większej liczby państw arabskich i muzułmańskich o podpisaniu Porozumień Abrahama. Normalizacja wzajemnych stosunków została wynegocjowane podczas pierwszej kadencji Trumpa (13 sierpnia 2020 r.) pomiędzy Izraelem a ZEA. Obecnie Trump chciałby, by taką normalizację między Izraelem a państwami arabskimi i innymi państwami o muzułmańskiej większości przyjęły jak najwięcej krajów. Reuters cytuje wpis Trumpa który stwierdził, że takie porozumienia powinny natychmiast podpisać Arabia Saudyjska i Katar, a w ich ślady powinny pójść: Pakistan, Egipt, Jordania i Turcja, nazywając ten wniosek „obowiązkowym”.
Napięcie eskaluje jednak sam Izrael. W poniedziałek premier Beniamin Netanjahu zapowiedział, że wojsko „zintensyfikuje ataki” na wspieraną przez Iran milicję Hezbollah w Libanie, a po południu poinformowano niszczeniu infrastruktury Hezbollahu we wschodniej Dolinie Bekaa w Libanie. W połowie kwietnia Izrael i Liban uzgodniły zawieszenie broni, ale Izrael kontynuował naloty, które, jak twierdzi, są aktami samoobrony przeciwko Hezbollahowi, który nie był stroną rozejmu.
Także Iran wykorzystuje wojnę z USA do osiągnięcia długoterminowych korzyści, ocenia rozgłośnia Deutsche Welle. Cytuje Danię Thafer z organizacji GIF która uważa, że ambicje Iranu sięgają daleko poza zwycięstwo w wojnie i mają na celu na dłuższą metę „odwrócenie porządku regionalnego na swoją korzyść”. – Chcą, aby państwa Zatoki Perskiej wydaliły USA i podporządkowały region irańskim ramom bezpieczeństwa. Takie podejście nie leży w interesie państw Zatoki, mimo ich frustracji postawą Waszyngtonu – powiedziała Thafer.
Stan bieżący warunków żeglugi
Nadal blokowana jest Cieśnina Ormuz - zarówno przez USA, jak i Iran (na przeciwległym brzegu tej drogi wodnej). Obie ani nie są szczelne, ani nie poprawiają istotnie sytuacji rynkowej. Niektóre azjatyckie firmy żeglugowe zgodziły się płacić myto, mimo że takie opłaty naruszają międzynarodowe.
Patrz: Koncesjonowany tranzyt Cieśniną Ormuz – propozycja, czy karta przetargowa w negocjacjach pokojowych?
Irańska telewizja państwowa poinformowała w. poniedziałek, że za zgodą irańskich sił morskich Strażników Rewolucji Islamskiej w ciągu ostatnich 24 godzin przez cieśninę przepłynęło 32 statki i pięć tankowców, informuje Reuters. Z kolei japoński dziennik „Nikkei” poinformował w poniedziałek, powołując się na bliskowschodnie źródło dyplomatyczne, że Stany Zjednoczone i Iran omawiają jednak plan otwarcia cieśniny około 30 dni po osiągnięciu porozumienia w sprawie zakończenia działań wojennych. Iran miałby następnie oczyścić cieśninę z min w ciągu 30 dni, po czym statki ze wszystkich krajów mogłyby swobodnie i bezpiecznie żeglować – donosił „Nikkei”.
Ocena przewoźnika
Trzeci co do wielkości na świecie morski przewoźnik kontenerowy CMA CGM przyznaje, że konflikty i zakłócenia są trudne dla sektora transportu kontenerowego, co obniża przychody grupy. Informując o słabszych wynikach finansowych w I kwartale br. (przychody grupy spadły o 0,2 proc. rdr - do 13,23 mld dolarów, dochód netto spadł o 870 mln - do 250 mln USD) prezes i dyrektor generalny CMA CGM Rodolphe Saadé powiedział, że ponieważ te „napięcia na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw nadal ciążyły na branży, dostosowaliśmy naszą sieć, wdrożyliśmy alternatywne korytarze logistyczne i utrzymaliśmy niezawodną obsługę naszych klientów”.
Zarząd ocenia, że „Globalna przewozy towarów w kontenerach na początku 2026 r. wzrosły o około 1 proc.” Najwięcej z/do Chi (o 3,5 proc.) i w innych krajach azjatyckich (o 2,5 proc.), przy nikłym wzroście w Europie (o 0,5 proc.) i spadku w Stanach Zjednoczonych (o prawie 5 proc).






