Negocjatorzy UE przygotowują się do finalizacji obniżenia ceł importowych z/do USA
Negocjatorzy z trzech instytucji Unii Europejskiej: Parlamentu, Rady i Komisji spotykają się dziś wieczorem w Strasburgu (o godzinie 21:00), aby sfinalizować porozumienie w sprawie transatlantyckiego układu handlowego z USA. Zostało ono zawarte z przedstawicielami Białego Dojmu w sierpniu ub.r. w ośrodku golfowym prezydenta Donalda Trumpa w Turnberry w Szkocji. Prawodawcy UE zaangażowani w negocjacje są przekonani, że porozumienie zostanie osiągnięte jeszcze dziś lub wczesnym rankiem w środę, ocenia portal Politico.

Prawie 10 miesięcy po zawarciu porozumienia Parlament Europejski i Rada, organy reprezentujące rządy UE, wciąż muszą uzgodnić tekst legislacyjny, zanim obniżki ceł UE wejdą w życie. Największą nierozstrzygniętą przeszkodą jest to, jak daleko UE powinna się posunąć w kierunku „zabezpieczenia umowy przed Trumpem” (czyli na wypadek, gdyby wycofał się on z porozumienia), wiążąc zobowiązanie bloku do zniesienia ceł na amerykańskie towary przemysłowe i niektóre produkty rolne ze zobowiązaniem Waszyngtonu do ograniczenia ceł na większość eksportu z UE do 15 procent, informuje agencja Reutersa.
Ustawodawcy unijni dwukrotnie już wstrzymali prace nad umową po groźbach Trumpa o nałożeniu nowych ceł na tych europejskich sojuszników, którzy nie poparli jego propozycji przejęcia Grenlandii oraz po tym, jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił jego globalne cła.
W końcu lutego Komisja Europejska wydała komunikat stwierdzając, że „Obecna sytuacja nie sprzyja sprawiedliwemu, zrównoważonemu i wzajemnie korzystnemu transatlantyckiemu handlowi i inwestycjom, zgodnie z ustaleniami obu stron i zapisami Wspólnego Oświadczenia UE – USA z sierpnia 2025 r.” (…) „W szczególności produkty UE muszą nadal korzystać z najbardziej konkurencyjnego traktowania, bez podnoszenia taryf celnych poza jasno i kompleksowo uzgodniony wcześniej pułap.
Patrz: Prawodawcy UE zamrozili prace nad umową handlową z USA
Czas, czyli Trump - nagli
Trump zapowiedział, że nałoży znacznie wyższe cła na towary z UE, w tym na samochody, jeśli UE nie wdroży swoich zobowiązań wynikających z umowy handlowej do 4 lipca. Wcześniej groził podniesieniem ceł na import samochodów z UE do 25 proc. (obecnie 15 proc.). Zakładając, że porozumienie zostanie osiągnięte, Unia powinna dotrzymać terminu 4 lipca, ocenia Politico. Ostateczne głosowanie w Parlamencie Europejskim spodziewane jest w połowie czerwca.
Negocjatorzy UE chcą surowszych zabezpieczeń, w tym: „klauzuli wschodu słońca”, zgodnie z którą UE obniży cła tylko wtedy, gdy Stany Zjednoczone wywiążą się ze swojej części umowy (zastrzegając możliwość zawieszenia umowy w przypadku naruszenia jej warunków przez Stany Zjednoczone) oraz „klauzuli zachodu słońca”, która zakończy unijne koncesje celne 31 marca 2028 r. Rządy UE są mniej chętne do wprowadzania takich produktów, obawiając się, że mogą one zrazić administrację Trumpa i stworzyć niepewność dla unijnych przedsiębiorstw, komentuje Reuters.
Tło negocjacji
Dążenie UE do sfinalizowania umowy wskazuje, jak głęboko polityka gospodarcza i geopolityka splotły się we współczesnych stosunkach transatlantyckich, ocenia Politico. Dla Europy głównym celem jest stabilność. Europejski przemysł, zwłaszcza producenci i eksporterzy samochodów, chcą uniknąć nagłych podwyżek ceł, które mogłyby osłabić wzrost gospodarczy i konkurencyjność. Unia wydaje się zatem skłonna do ustępstw, aby zachować przewidywalne warunki handlowe ze swoim największym partnerem gospodarczym.
Jednocześnie wewnętrzne spory w Europie ujawniają utrzymujące się obawy dotyczące nadmiernego polegania na porozumieniach politycznych z administracją znaną z agresywnych i nieprzewidywalnych taktyk handlowych. Zarazem debata na temat zabezpieczeń umowy odzwierciedla szerszą niepewność co do długoterminowej wiarygodności polityki handlowej Stanów Zjednoczonych pod rządami Trumpa.
Ostatecznie wynik rozmów może wpłynąć nie tylko na krótkoterminową politykę taryfową, ale także na przyszły kierunek transatlantyckich stosunków gospodarczych. Jeśli umowa zostanie sprawnie wdrożona, może ustabilizować stosunki handlowe między dwiema największymi gospodarkami świata. Jeśli jednak pojawią się spory dotyczące egzekwowania przepisów lub nowe zagrożenia taryfowe, napięcia mogą szybko powrócić i ponownie wpłynąć na rynki światowe, stwierdza Politico.






