UE organizuje kryzysowe szczyty ws. sytuacji na rynku paliw
Unia Europejska zorganizuje szczyty ws. sytuacji na rynku paliw w związku z kryzysem w Zatoce Perskiej. Komisarz UE ds. energii wezwał do wspólnej, europejskiej reakcji na trudną sytuację i ostrzegł przed nieskoordynowanymi, fragmentarycznymi działaniami krajów członkowskich. Tymczasem USA grożą eskalacją działań zbrojnych w Iranie.

Przedstawiciele Komisji Europejskiej i krajów członkowskich spotkają się w najbliższych dniach z największymi grupami działającymi na rynkach gazu ziemnego i ropy naftowej w celu omówienia możliwych reakcji na ryzyko kryzysu energetycznego w Europie. Spotkanie ws. rynku ropy naftowej odbędzie się w Brukseli w środę 8 kwietnia br. a dzień później podobne rozmowy będą prowadzone ws. gazu ziemnego — zapowiedziała rzecznika KE Anna-Kaisa Itkonen.
Wśród możliwych działań nieoficjalnie mówi się o poluzowaniu zasad pomocy publicznej dla firm energetycznych i większy nacisk na rozwój energetyki odnawialnej oraz jądrowej. Możliwe są także bardziej drastyczne środki związane z oszczędzaniem energii, podobne do zaproponowanych po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Wśród nich wymienia się racjonowanie sprzedaży paliw, nakaz pracy zdalnej lub „niedziele wolne od samochodów”.
5 krajów członkowskich: Niemcy, Włochy, Hiszpania, Portugalia i Austria wezwały do wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków spółek energetycznych. Propozycję tę, która poparł premier Donald Tusk, analizuje obecnie KE.
Alternatywne dostawy paliw
Komisarz UE ds. energii Dan Jørgensen wezwał w ubiegłym tygodniu do wypracowania jednolitej unijnej reakcji na kryzysową sytuację. „Musimy unikać rozdrobnionych reakcji krajowych i sygnałów zakłócających rynek, aby uniknąć pogorszenia warunków podaży i popytu” — powiedział na konferencji prasowej.
Jørgensen potwierdził, że jest w stałym kontakcie z krajami, które mogą być alternatywnym źródłem dostaw surowców energetycznych dla UE. Chodzi tu m.in. o Kanadę i USA. Mimo że Europa w niewielkim stopniu jest zależna od dostaw z krajów regionu Zatoki Perskiej, to jest podatna na skutki niedoboru surowców na rynkach globalnych. W ostatnich latach UE zdywersyfikowała swoje zakupy ropy i gazu i zaczęła importować je z krajów takich jak Azerbejdżan, Algieria, czy Kazachstan. Problemem są jednak dostawy rafinowanych produktów naftowych takich jak olej napędowy, asfalt czy kerozyna, których 40 % dostaw do UE pochodzi z krajów Zatoki Perskiej. Ich niedobór budzi szczególne obawy w krótkim terminie, stwierdził Jørgensen.
Groźby Trumpa
Tymczasem sytuacja na Bliskim Wschodzie jest daleka od ustabilizowania. Prezydent USA Donald Trump zagroził we wtorek 8 kwietnia intensywnymi ataki na infrastrukturę energetyczną Iranu jeśli ten nie zgodzi się na odblokowanie cieśniny Ormuz. Kraje regionu obawiają się zbombardowania elektrowni jądrowej w Buszehrze, co mogłoby doprowadzić do skażenia Zatoki Perskiej, z której pozyskiwana jest woda pitna. Iran grozi, że w odwecie zbombarduje stacje odsalania wody w regonie, a to może doprowadzić do katastrofy humanitarnej.
Sytuacja na Bliskim Wschodzi odbija się na światowej logistyce, skutkując wzrostami cen paliw i stawek frachtu kontenerowego. Przed rozpoczęciem izraelsko-amerykańskich bombardowań Iranu do tego regionu trafiało 800 tys. kontenerów miesięcznie.
Czytaj także: Główne indeksy stawek frachtu oceanicznego nadal rosną





























