Biały Dom ogłasza program ubezpieczeniowy dla statków przekraczających Cieśninę Ormuz
Drugi miesiąc wojny w Iranie rozpoczął się od eskalacji zagrożeń dla globalnej żeglugi. Wspierani przez Iran rebelianci Huti wystrzelili pierwsze pociski i drony w port Salalah w Omanie, a także w kierunku Izraela. Wejście do gry Huti oznacza, że znów występuje z ich strony zagrożenie dla – i tak znacznie ograniczonej od trzech lat – żeglugi Morzem Czerwonym i Kanałem Sueskim.

W cieniu toczących się rozmów przedstawicieli rządu USA i Iranu w sprawie warunków rozejmu lub pokoju, Iran wykazuje kolejne „gesty dobrej woli”, choć tylko w stronę krajów neutralnych. Zgodził się na przepływanie przez Cieśninę Ormuz kolejnych 20 statków pod banderą Pakistanu, a także chińskich. Od 20 marca Teheran nie przeprowadził też żadnych ataków na statki znajdujące się w Zatoce Perskiej.
Huti znów atakują
W sobotę (28 marca) Huti wystrzelili w kierunku południowego Izraela pocisk balistyczny, później dwa drony. Pierwszy został przechwycony nad Morzem Czerwonym przez izraelską korwetę, a drugi dotarł aż do Ejlatu, zanim został strącony przez system Żelazna Kopuła.
Atakujące drony Huti dotarły natomiast do portu Salalah w Omanie, w wyniku czego uszkodzony został dźwig kontenerowy, a jeden pracownik portu ranny. Po skutecznym zamknięciu przez Iran cieśniny Ormuz, Salalah w Omanie i wybrzeże Morza Czerwonego w Arabii Saudyjskiej stanowią jedyne realne szlaki lądowe dla ładunków kontenerowych przemieszczających się do i z regionu Zatoki Perskiej. Szacuje się, że tą drogą Arabia eksportuje ok. 50 proc. wolumenu swojego eksportu ropy naftowej, a dostawy te mają szczególne znaczenie dla Japonii i Korei.
Włączenie się Huti do aktywnego konfliktu oceniane jest przez ekspertów jak istotny punkt zwrotny. Grupa ta, która między listopadem 2023 r. a październikiem ubr. zaatakowała ponad 100 statków handlowych wpływających w południową część Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej, do tej pory ograniczała się do słów potępienia wobec wrogów Iranu. Na razie brak doniesień UKMTO o jakichkolwiek incydentach w rejonie Morza Czerwonego. Ruch tankowców przez cieśninę Bab el-Mandab (przez którą wcześniej przepływało ok. 12 proc. towarów w światowym handlu) wydaje się być stabilny, ruch kontenerowców – nadal ograniczony.
Presja
Potencjalne ataki Huti oceniane są jako forma wywierania nacisku na kraje Bliskiego Wschodu, szczególnie na Arabię Saudyjską, by silniej nakłaniały USA do zaprzestania ataków na Iran i do ostatecznego porozumienia kończącego wojnę. „Nadszedł czas, aby interesariusze łańcucha dostaw przygotowali się na sytuację, w której zarówno Cieśnina Ormuz, jak i Morze Czerwone pozostaną wąskimi gardłami przez dłuższy czas” – ostrzegł w poniedziałek za pośrednictwem LinkedIn Lars Jensen, ekspert ds. transportu kontenerowego.
Dwa statki dziennie
W minionym tygodniu Donald Trump zasugerował, aby Iran zezwolił na tranzyt dziesięciu tankowców przez Cieśninę Ormuz w „geście dobrej woli w negocjacjach”. Według niego, kotwice podniosło już „osiem dużych tankowców załadowanych ropą”. W niedzielę wicepremier i minister spraw zagranicznych Pakistanu Mohammad Ishaq Dar napisał w poście na X, że Iran „zgodził się na przepłynięcie przez Cieśninę Ormuz kolejnych 20 statków pod banderą Pakistanu”. Jak zaznaczył, Iran wprowadził też limit tranzytu – do dwu statków dziennie.
W ocenie mediów, rząd Pakistanu stał się kluczowym mediatorem między USA a Teheranem. Według firm analizujących ruch statków w oparciu o AIS, dwa z chińskich statków COSCO o pojemności 19 000 TEU wyruszyły w sobotę w kierunku wyjścia z Zatoki Perskiej. Wykonały jednak gwałtowny zwrot w kierunku wyspy Larak, gdzie zaczyna się nowy irański korytarz tranzytowy. Systemy śledzenia statków pokazywały, że oba statki opuściły Zatokę w poniedziałek.
Nowa inicjatywa amerykańska
Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent powiedział w sobotę, że „wkrótce” ruszy amerykański program ubezpieczeniowy, mający na celu zwiększenie żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Z dotychczasowych informacji wynika, że Stany Zjednoczone zapewnią statkom w regionie Zatoki Perskiej reasekurację. Ma topomóc w odbudowie zaufania przewoźników ropy naftowej, benzyny, LNG, paliwa lotniczego i nawozów podczas wojny z Iranem. Biały Dom zaoferuje też eskortę okrętów wojennych statkom handlowym, co ma zmniejszyć ryzyko ubezpieczenia. Wcześniej o takiej eksporcie mówił Donald Trump, ale nie została wprowadzona w życie.
Patrz: Czy konwoje okrętów morskich odblokują żeglugę znad Zatoki Perskiej?
W organizacji reasekuracji morskiej z Departamentem Skarbu współpracuje Amerykańska Międzynarodowa Korporacja Finansowania Rozwoju (DFC). Fundusz ten będzie ubezpieczał straty do ok. 20 mld dolarów na zasadzie odnawialnej, a oferta ubezpieczeniowa będzie dotyczyć wyłącznie statków spełniających kryteria kwalifikowalności (nie określono bliżej obu pojęć). Bessent stwierdził, że ruch statków w regionie Zatoki Perskiej zaczyna się zwiększać i wzrośnie w nadchodzących dniach.





























