Bogate kraje Zatoki Perskiej będą głodować?
Świat z przerażeniem patrzy, jak rosną ceny ropy naftowej z powodu wojny w Iranie i blokady Cieśniny Ormuz. Ale jest ona zarazem ważnym szlakiem wodnym także dla innych produktów, mających znaczenie w światowym handlu. Blokada cieśniny zakłóca zatem globalny łańcuch dostaw także gazu i wielu pochodnych w długim szeregu, które kończą np. farmaceutyki i półprzewodniki. Skutki tej blokady będą tym bardziej dotkliwe, im dłużej będzie trwał konflikt na Bliskim Wschodzie, stwierdza portal MdS, za którym podajemy gros danych.

Przed wojną w Iranie przez Cieśninę Ormuz przepływało co roku ponad 30 000 statków, które przewoziły ok. 11 proc. wolumenu światowego handlu. Jest to główny punkt przeładunkowy dla przesyłek drobnicy między Azją a Europą. Np. Dżabal Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest dziewiątym co do wielkości portem kontenerowym na świecie. Wraz z resztą portów regionu Zatoki Perskiej obsługuje rocznie 26 mln TEU, z czego 80 proc. stanowią kontenery przeładowywane (w tranzycie). Od 28 lutego przepływają tą Cieśniną pojedyncze statki handlowe, głownie małe tankowce. A Zatoce Perskiej czeka na jej udrożnienie kilkaset statków, w tym ok. 150 kontenerowców z ok. 450 tys. kontenerów.
Z powodu groźby ataku (oraz wysokich ubezpieczeń dla statków w rejonie działań wojennych), główne linie żeglugi kontenerowej zawiesiły operacje do/z portów Zatoki Perskiej. Towary te zostały przekierowane albo do innych portów (np. w Indiach), albo na trasę wokół Przylądka Dobrej Nadziei, co ponownie wydłuża czas tranzytu o 10 – 14 dni i zwiększa koszty frachtu. Cenę ostateczną zapłaci konsument końcowy.
Ropa naftowa i gaz
Średnio dziennie transportowano przez Cieśninę Ormuz ponad 20 mln baryłek ropy naftowej i produktów ropopochodnych (30 proc. światowego handlu) oraz 290 mln m3 LNG (odpowiednio – 20 proc., dane Departamentu Energii USA). Ich ceny wzrosły od początku konfliktu o ok. 50 proc. i będą przekładać się na ceny powszechnego transportu oraz produktów wytwarzanych z ich udziałem.
Co istotne, dotychczasowe zniszczenia przez Iran w krajach regionu ich infrastruktury wytwórczej, składowania i wysyłki ropy i gazu nawet po rozejmie lub pokoju nie zostaną szybko przywrócone do pierwotnego poziomu. Np. największy na świecie producent skroplonego gazu ziemnego, QatarEnergy LNG utracił już blisko 1/5 zdolności jego eksportu i ogłosił stan siły wyższej w kontraktach na LNG na okres do pięciu lat.
Produkty pochodne ropy i gazu
Większość helu jest wytwarzana jako produkt uboczny gazu ziemnego. Nie może dziwić, że ok. 30 proc. światowych dostaw helu pochodzi z Kataru (dane Amerykańskiej Służby Geologicznej – USGS). Zamknięcie Cieśniny Ormuz oznaczać będzie wyższe ceny produkcji wyrobów z jego użyciem. Np. hel jest kluczowym surowcem w produkcji półprzewodników.
W oparciu o tanią energię, kraje Bliskiego Wschodu stały się dużym globalnym producentem aluminium. Kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej zwiększyły jej produkcję z 2,7 mln ton w 2010 r. do ponad 6 mln ton w ub.r., czyli do ponad 8 proc. światowego rynku (dane za Reutersem). Zamknięcie Cieśniny Ormuz powoduje, że produkcja aluminium w ww. regionie może stanąć, bowiem zahamowany jest import surowców wykorzystywanych do jego produkcji, tj. boksytu i tlenku glinu. Pełne wznowienie wytwarzania aluminium może zając od 6 do 12 miesięcy.
Kraje regionu dotkniętego wojną w Iranie i blokadą Cieśniny Ormuz są też ważnym producentem nawozów sztucznych. Według ONZ, przez Cieśninę przepływa około 1/3 światowego wolumenu handlu nawozami. ONZ już apelowało, by zakończyć konflikt, bowiem utrzymanie dłużej blokady podniesie ceny nawozów i doprowadzi do niedoborów żywności w wielu najuboższych krajach.
Zburzony spokój zasobnych krajów
Cieśnina Ormuz jest również główną linią dostaw dla ponad 100 milionów mieszkańców kraju regionu Zatoki Perskiej. Już wkrótce mogą oni odczuć niedobory podstawowych produktów żywnościowych. Są one bowiem w dominującym odsetku importowane. Sprowadzana z zagranicy żywność ma ok. 98 proc. w konsumpcji Katarczyków, w ok. 90 proc. mieszkańców ZEA, a w ponad 80 proc. – Arabii Saudyjskiej. Przewoźnicy żywności starają się znaleźć alternatywne trasy dostaw, ale pomijając wyższe koszty, są one trudne logistycznie do zbudowania.
Patrz: Czy „świat” wymusi na USA i Izraelu rozejm z Iranem?





























