Czy UE czeka wojna handlowa z USA? – na razie KE używa miękkich argumentów
Donald Trump domaga się dalszych ustępstw ze strony Komisji Europejskiej dotyczących współpracy handlowej z UE. W sobotę zagroził nałożeniem od 1 sierpnia 30 proc. ceł na importowane z Unii Europejskiej towary, pomimo trwających negocjacji. KE ogłosiła w niedzielę, że przedłuży zawieszenie amerykańskich ceł do początku sierpnia i „będzie nadal naciskać na negocjacje w sprawie znalezienia rozwiązania.”

Potwierdziła to przewodnicząca KE Ursula von der Leyen mówiąc, że „UE utrzyma dwutorowe podejście: dalsze rozmowy i przygotowanie działań odwetowych”.
Informując o tym agencja prasowa Reuters podkreśla, że „najnowsza salwa Trumpa” (w tym ogłoszenie 30 proc. stawki na towary z Meksyku) jest testem na jedność krajów UE. Niestety, wśród największych państw członkowskich nie ma jednak zgodności co do podjęcia walki handlowej z USA. Twardsze stanowisko o użycie „argumentów siły” wydaje się zajmować Francja niż Niemcy i Włochy, mające relatywnie duży eksport do USA.
Warto zauważyć, że są to kraje odbierające dużą ilość komponentów i podzespołów z Polski.
Dotychczasowe ustalenia
Chociaż UE wstrzymywała się z retorsjami wobec USA w miesiącach, które minęły od czasu, gdy Trump nałożył na UE cła, przygotowała dwa pakiety, które mogłyby objąć towary amerykańskie o łącznej wartości 93 miliardów euro.
Pierwszy pakiet – będący odpowiedzią na amerykańskie cła w wysokości 50 proc. na importowaną stal i aluminium, które miałyby objąć towary amerykańskie o wartości 21 mld euro – został zawieszony w kwietniu na 90 dni, aby dać czas na negocjacje. Zawieszenie miało wygasnąć 9 bm., zanim ogłoszono przedłużenie.
Drugi pakiet, będący retorsją na „wzajemne” cła Trumpa, był przygotowywany od maja i miał objąć towary amerykańskie o wartości 72 mld euro. Środki te nie zostały upublicznione, a ostateczna lista wymaga zatwierdzenia przez państwa członkowskie.
Tymczasem Trump w ub. tygodniu stwierdził, że stawka 30 proc. jest „oddzielna od wszystkich taryf sektorowych”, wskazując, że 50 proc. cło na import stali i aluminium oraz 25% cło na import samochodów pozostaną w mocy.
Trump podkreślał kilkukrotnie, że UE wykorzystuje USA w handlu. Tymczasem KE stoi na stanowisku, że o ile w 2024 r. w wymianie towarowej UE miała dodatnie saldo z USA (156,7 mld dol.), to w wymianie usług ujemne (-108,6 mld) i należy to uwzględnić w rozmowach nt. współpracy handlowej.
Test jedności UE?
„Zawsze jasno mówiliśmy, że preferujemy rozwiązanie negocjacyjne. Nadal tak jest i wykorzystamy czas, który mamy teraz” – powiedziała von der Leyen na konferencji prasowej, dodając, że blok państw unijnych przedłuży wstrzymanie środków zaradczych do sierpnia.
Decyzja von der Leyen o sprzeciwieniu się natychmiastowym środkom odwetowym wskazuje na chęć Komisji Europejskiej, aby uniknąć spirali eskalacji wojny handlowej, póki istnieje szansa na wynegocjowanie lepszego rozwiązania, komentuje Reuters.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w rozmowie z przedstawicielem nadawcy publicznego ARD powiedział w niedzielę, że jest „naprawdę zdeterminowany” w znalezieniu rozwiązania handlowego ze Stanami Zjednoczonymi” oraz że „będzie intensywnie nad tym pracował z von der Leyen i prezydentem Francji Emmanuelem Macronem przez następne dwa i pół tygodnia”. Zapytany o wpływ 30 proc. ceł amerykańskich na gospodarkę niemiecką Merz odpowiedział: „Gdyby do tego doszło, musielibyśmy odłożyć znaczną część naszych działań w zakresie polityki gospodarczej, ponieważ zakłóciłoby to wszystko i uderzyłoby w sam rdzeń niemieckiego przemysłu eksportowego”.
Odmiennie wypowiedział się niemiecki minister finansów Lars Klingbeil w rozmowie w niedzielę z dziennikarzem gazety „Sueddeutsche Zeitung”. Według niego, UE powinna być gotowa do podjęcia zdecydowanych działań, jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem. „Jeśli sprawiedliwe rozwiązanie wynegocjowane nie przyniesie rezultatu, musimy podjąć zdecydowane środki zaradcze, aby chronić miejsca pracy i firmy w Europie.”
Z kolei prezydent Macron przekazał, że Komisja musi bardziej niż kiedykolwiek „potwierdzić determinację Unii w zdecydowanej obronie europejskich interesów”, a odwet może wymagać zastosowania tzw. instrumentów antyprzemocowych.
Biały Dom domyka umowy handlowe
Prezydent USA wysłał w ub. tygodniu podobne – jak do KE – listy do 23 innych partnerów handlowych, w tym do: Kanady, Japonii i Brazylii, ustalając stawki taryfowe w wysokości od 20 do 50 proc., a także specjalne 50 proc. cło na miedź.
Według stanu z 12 lipca, USA wprowadził wobec poniższych krajów następujące poziomy ceł, które zaczną obowiązywać od 1 sierpnia:
- Brazylia – 50 proc., Laos i – po 40 proc., Kambodża – 36 proc.. Bangladesz – 35 proc., Indonezja – 32 proc., Algeria, Bośnia i Hercegowina, Irak, Libia, Meksyk, Sri Landa, RPA – po 30 proc. (w tej grupie mają też być kraje UE, według ostatniego stanowiska Białego Domu).
- Stawki po 25 proc. obejmą prawdopodobnie: Brunei, Filipiny, Japonię, Kazachstan, Koreę Płd., Malezję, Mołdawię i Tunezję.
Przypomnijmy, że na początku lipca Wielka Brytania zgodziła się, że cła na samochody importowane przez USA zostaną obniżone do 10 proc., (z kontyngentem 100 tys. aut), podczas gdy cła na import z przemysłu lotniczego spadają do zera. Wielka Brytania zniosła z kolei cła na amerykański etanol i wołowinę. Umowa USA z Chinami obniżyła podatki od importowanych towarów z tego kraju do 30 proc. (ze 145 proc. wprowadzonych w kwietniu).
Wietnam uzgodnił, że jego towary eksportowane do USA objęte będą 20 proc. cłami, ale na towary „przepakowane” – 40 proc.
Patrz: https://intermodalnews.pl/2025/07/08/kolejny-termin-wprowadzenia-wyzszych-cel-przez-usa/


























