Kolejny termin wprowadzenia wyższych ceł przez USA
Donald Trump ogłosił wczoraj, że podpisał dekret wydłużający do 1 sierpnia termin zawarcia umów handlowych z ok. 70 partnerami gospodarczymi USA (w tym z UE), z określeniem poziomu stawek celnych na importowane z nich towary. Według ogłoszonego 2 kwietnia z okazji „Dnia Wyzwolenia” przez prezydenta USA planu, nowe cła miały zacząć obowiązywać od 9 lipca.

Okazało się, że złożoność materii w toczących się dwustronnych rozmowach handlowych przerosła optymizm Trumpa co do ich zamknięcia w ciągu 90 dni. Nowy termin pozostawia miejsce na dalsze negocjacje i ustalenia w spokojniejszych, mniej nerwowych warunkach, co dotyczy też porozumienia handlowego USA z Unią Europejską.
Patrz: https://intermodalnews.pl/2025/06/30/rosnie-presja-podpisania-umowy-handlowej-usa-ue/
Co jest pewne
Pomijając uzgodnienia z marca USA z Kanadą i Meksykiem, do tej pory Biały Dom ogłosił podpisanie tylko trzech nowych bilateralnych umów handlowych z: Wielką Brytanią, Chinami i Wietnamem.
Wielka Brytania zgodziła się, że cła na samochody importowane przez USA zostaną obniżone do 10 proc., z kontyngentem 100 000 aut, podczas gdy cła na import z przemysłu lotniczego spadają do zera. Wielka Brytania zniosła z kolei cła na amerykański etanol i wołowinę.
Umowa USA z Chinami obniżyła podatki od importowanych towarów z tego kraju do 30 proc. (ze 145 proc. wprowadzonych w kwietniu).
Wietnam uzgodnił, że jego towary eksportowane do USA objęte będą 20 proc. cłami, ale na towary „przepakowane” – 40 proc.
Co jest prawie pewne
Prezydent Trump ogłosił już, że wysłał list do szefów rządów 14 krajów, głównie z Azji, informując ich o wprowadzeniu nowych ceł na importowane z nich towary, w wysokości od 25 do 40 proc. Te niższe mają mieć zastosowanie wobec Japonii i Korei Południowej, choć oba kraje nadal negocjują poziom ceł ostatecznych.
Wśród pozostałych 12 krajów – m.in. Indonezja, Tajlandia i Kambodża mają być obłożone taryfą 32-procentową, a Laos i Mjanma – 40 proc.
Prawdopodobnie wysokie będą cła na towary z krajów BRICS, jeśli „zakwestionują dominację dolara”. Prezydent wrzucił też do systemu ceł jeszcze jeden mały granat mówiąc, że kolejne 10 proc. może zostać dodane do ceł na towary z każdego kraju, który współpracuje z nimi.
Prawie pewne jest też to, że choć dwa sądy amerykańskie orzekły, że sposób ogłaszania ceł przez Trumpa jest niezgodny z prawem, a prezydent przekroczył swoje uprawnienia, nakładając je, to cła pozostają jednak w mocy. Sąd apelacyjny ma wydać orzeczenie dopiero 31 lipca, ale ostatecznie to Sąd Najwyższy ostatecznie zadecyduje, czy cła Trumpa są legalne, lecz zrobi to najwcześniej pod koniec roku.
Komentarz
Nie zmienia to dezorientacji rynków m.in. finansowych i logistycznych, które podjęły już działania dostosowania się do ogłoszonych planów, a co z kolei powoduje chaos w globalnym handlu.
Często zmieniane zdania Trumpa w kwestii taryf – i obniżanie stawek po tym, jak rynki się wystraszyły – przyniosło mu na Wall Street przydomek „TACO Trump”, co oznacza „Trump zawsze tchórzy”, jak pisze Forbs. Przykładem są 25-procentowe cła, jakie Trump nałożył od 1 lutego na Kanadę i Meksyk, które wstrzymał już 3 lutego, weszły ponownie 4 marca, ale z kolei dwa dni później wstrzymał cła na importowane z nich samochody i zwolnił z taryf wiele produktów.
Dlatego stratedzy Deutsche Bank we wtorek podnieśli swoje prognozy dla indeksu S&P 500 w oparciu o przekonanie, że Trump w kwestii taryf „już ustąpił” i w przyszłości nastąpią „dalsze jego ustępstwa”. Postawę „Taco” objaśnia się też tym, że Trump ulega argumentom siły – w postaci retorsji celnych zgłaszanych przez partnerów handlowych – i zakłóceń na rynku amerykańskim,


























