Nasilają się akcje „dryfowania” statków nad wrażliwą infrastrukturą podmorską
Tej wiosny na głębokich wodach Arktyki w pobliżu archipelagu Svalbard sojusznicy z NATO wykryli rosyjskie okręty podwodne ćwiczące użycie nowej broni zaprojektowanej tak, by niszczyć kluczowe kable podmorskie bez pozostawiania śladów. Ta tajna rosyjska operacja – opisana agencji Reuters przez dwóch zachodnich urzędników i obecnie upubliczniona – została przeprowadzona przez podległy Ministerstwu Obrony ośrodek GUGI (skrót rosyjski: Główny Zarząd Badań Głębinowych - Gławnoje Uprawlenije Głubokowodnych Issledowanij).

Cechą charakterystyczną rosyjskiej „wojny hybrydowej” jest trudność w przypisaniu odpowiedzialności za działania, co pozwala wywierać presję i budzić grozę przy jednoczesnym zachowaniu niejednoznaczności sytuacji. Możliwość przerwania łączności kablowej bez pozostawiania śladów stanowiłaby znaczący postęp w metodach tej wojny, gdyż byłaby znacznie trudniejsza do przypisania sprawcy niż fizyczne przecięcie kabla czy uszkodzenie go przez wleczoną kotwicę.
A jak informuje firma Windward, od 2023 roku odnotowuje się wzrost liczby jednostek powoli pływających nad wrażliwą infrastrukturą podmorską, taką jak rurociągi oraz kable energetyczne i telekomunikacyjne. Jest to ich mapowania; a praktyka ta określana jest mianem „dryfowania”. Problem ten dotyczy też Bałtyku.
Operacja i kontroperacja
W kwietniu rząd Wielkiej Brytanii poinformował lakonicznie o udaremnieniu rosyjskich planów przeprowadzenia „wrogich” działań wymierzonych w kluczowe podmorskie kable światłowodowe. Obecnie znaczne są okoliczności i niektóre szczegóły. Wiosną br. siły brytyjskie wykryły na wodach Arktyki rosyjski okręt podwodny o napędzie jądrowym typu Akuła (w kodzie NATO określany jako Typhoon), zdolne do przenoszenia pocisków balistycznych. Śledziły go, współpracując z partnerami z Norwegii (a także USA, o czym informuje się obecnie). Te obserwacje wykazały, że misja Akuły miała na celu odwrócenie uwagi od ruchów innych rosyjskich jednostek podwodnych należących do GUGI.
Do monitorowania sytuacji skierowano fregatę typu 23 HMS St. Albans oraz zbiornikowiec RFA Tidespring. Według strony brytyjskiej, gdy stało się jasne, że element zaskoczenia został utracony, rosyjskie okręty podwodne opuściły one ten rejon i skierowały się do bazy. Choć kable nie zostały uszkodzone, to stało się jasne, że ćwiczenia rosyjskie koncentrowały się na symulacji wykorzystania nowej technologii w przypadku konfliktu z NATO
Svalbard łączą z kontynentalną częścią Norwegii dwa podmorskie kable światłowodowe o długości 1400 km. Leżą na głębokości sięgającej 2700 m. Przesyłają one ogromne ilości danych satelitarnych odbieranych przez SvalSat – największą na świecie naziemną stację satelitarną, będącą częścią sieci Near Space Network agencji NASA. Równolegle do konfrontacji na morzu, przedstawiciele władz Wielkiej Brytanii i Norwegii udali się do Moskwy, by przedstawić swoje ustalenia i pokazać, że są świadomi istnienia nowej technologii.
Komentarz
Do tej konfrontacji w głębinach morskich dochodzi w czasie, gdy przedstawiciele zachodnich służb wywiadowczych obawiają się, że Kreml nasila działania sabotażowe w Europie i przygotowuje się do konfliktu z NATO. Jak podało też agencji Reuters trzech amerykańskich urzędników, niektórzy analitycy wywiadu USA wyrażają rosnące zaniepokojenie, że Rosja może wystawić na próbę sojuszniczy pakt o wzajemnej obronie, znany jako Artykuł 5. Ich zdaniem w takim scenariuszu zniszczenie kabli podmorskich mogłoby stanowić kluczowy element rosyjskich działań.
GUGI
Działalność GUGI owiana jest tajemnicą, informuje Reuters. Niektóre z wykorzystywanych przez tę strukturę jednostki podwodne nigdy nie zostały pokazane opinii publicznej – wspominano o nich jedynie w literaturze lub fotografowano z dużej odległości. Potencjał tej formacji opiera się na niewielkiej flocie głębinowych miniaturowych okrętów podwodnych, przenoszonych przez większe jednostki i zaprojektowanych specjalnie do celów szpiegostwa oraz sabotażu podwodnego.
Najbardziej znaną z tych jednostek jest „Łoszarik” – okręt podwodny o napędzie jądrowym, zbudowany ze sferycznych, tytanowych kadłubów ciśnieniowych, zdolny do osiągania głębokości rzędu 6000–8000 stóp (ok. 1800 – 2400 m). W 2019 r. na pokładzie takiej jednostki wybuchł pożar. Wydarzenie to skłoniło władze do rzadkiego publicznego przyznania się do prowadzonej przez nią działalności oraz do uczczenia pamięci czternastu członków załogi, którzy ponieśli śmierć.
Więcej „dryfowań”
Od 2023 r. odnotowuje się wzrost liczby statków pływających powoli nad wrażliwą infrastrukturą podmorską, w celu jej mapowania; praktyka ta określana jest mianem „dryfowania”. Według danych firmy Windward, zajmującej się analizą ryzyka morskiego, tylko w ubr. liczba przypadków dryfowania na Morzu Północnym wzrosła o 52 proc. w porównaniu z 2024 r. – zarejestrowano takie mapowanie przez 13 079 jednostki.
Na Morzu Bałtyckim – jednym z kluczowych obszarów monitorowania – liczba przypadków dryfowania spadła w ub.r. o 5 proc. rdr, do 526 przypadków (dane Windward). Od października 2023 r. do końca 2025 r. na Bałtyku uszkodzono lub przecięto co najmniej 11 kabli podmorskich. „Obecnie uważa się, że Rosja i Chiny stanowią prawdopodobnie największe i najbardziej krytyczne zagrożenie w domenie podwodnej” – stwierdził Ami Daniel, dyrektor generalny Windward.
Aktywność tego typu oraz podejrzenia dotyczące ingerencji w niektóre kable doprowadziły do uruchomienia w styczniu ubr. nowych inicjatyw, w tym systemu monitorowania NATO o nazwie „Baltic Sentry” oraz kierowanej przez Wielką Brytanię operacji „Nordic Warden”, które angażują siły morskie do wzmożonych patroli infrastruktury krytycznej.





