Ceny paliwa znów w górę. To jednak tylko jeden z problemów transportu drogowego
Rosnące ceny oleju napędowego ponownie niepokoją przewoźników. Choć koszt paliwa od lat pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na rentowność transportu drogowego, dziś branża mierzy się z dużo szerszym katalogiem wyzwań. Wysokie koszty prowadzenia działalności, trudności z utrzymaniem stałego wolumenu oraz stawek, a także kolejne regulacje sprawiają, że coraz więcej firm nie wytrzymuje rynkowej rzeczywistości.

Po krótkim okresie stabilizacji ceny oleju napędowego ponownie zaczęły rosnąć. Ta wiadomość ponownie wpływa na wzrost kosztów przewoźników, ponieważ paliwo potrafi stanowić nawet i około 1/3 kosztu operacyjnego dla firmy transportowej. Każdy wzrost cen przekłada się bezpośrednio na rentowność realizowanych przewozów, zwłaszcza w sytuacji, gdy rynek nie pozwala na szybkie przeniesienie wyższych kosztów na klientów.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że obecne problemy branży wykraczają daleko poza ceny na stacjach paliw. Przewoźnicy od miesięcy funkcjonują pod presją rosnących kosztów działalności. Wyższe opłaty drogowe w poszczególnych krajach, wydatki związane z wdrażaniem nowych regulacji unijnych, jak chociażby wprowadzanie tachografów do busów, które uzupełniały ciągi logistyczne wielu przewoźników, koszty finansowania oraz utrzymania floty powodują, że marże wielu przedsiębiorstw znajdują się na rekordowo niskim poziomie.
Jednocześnie rynek nadal odczuwa skutki spowolnienia gospodarczego w Europie. Mniejsza liczba zleceń oraz silna konkurencja cenowa sprawiają, że firmy często walczą o kontrakty, akceptując stawki mimo niewielkiej rentowności, a jednocześnie przy dużym ryzyku nagłego wzrostu kosztów.
Najlepiej skalę problemów pokazują statystyki dotyczące przedsiębiorstw transportowych. Według danych przywoływanych przez Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, już w pierwszym kwartale 2026 roku działalność zakończyły 1234 firmy transportowe, czyli niemal tyle, ile przez cały 2025 rok. Przedstawiciele branży ostrzegają, że trend utrzymał się również w kolejnych miesiącach, co oznacza, że w pierwszym półroczu 2026 roku z rynku zniknęły już setki przedsiębiorstw transportowych.
W największym ryzyku znajdują się małe i średnie przedsiębiorstwa, które dysponują niewielką flotą, która w czasie poprawy sytuacji i uzyskaniu wyższych przychodów - została w szybkim tempie rozszerzona o kolejne pojazdy. To właśnie takie przedsiębiorstwa mają najmniejsze możliwości negocjowania stawek z klientami oraz ograniczone zaplecze finansowe pozwalające przeczekać trudniejszy okres.
Na sytuację przewoźników wpływają również braki kadrowe wśród kierowców zawodowych, który mimo słabszej koniunktury nadal pozostaje jednym z największych wyzwań sektora. Równocześnie przedsiębiorcy muszą inwestować w cyfryzację, wymianę tachografów, modernizację floty oraz dostosowanie działalności do coraz bardziej rygorystycznych wymogów środowiskowych. Coraz większym problemem stają się także zatory płatnicze. Wydłużające się terminy płatności oznaczają pogorszenie płynności finansowej, co dla wielu mniejszych przewoźników jest równie dotkliwe jak wzrost kosztów paliwa.
Choć ceny diesla pozostają jednym z najważniejszych wskaźników dla rynku transportowego, dziś nie są już głównym źródłem problemów. O przyszłości sektora zadecydują przede wszystkim popyt na usługi transportowe, poziom kosztów prowadzenia działalności oraz tempo dostosowywania się firm do zmieniających się realiów europejskiego rynku. Dla wielu przedsiębiorców najbliższe miesiące będą kluczowe. Jeśli presja kosztowa utrzyma się na obecnym poziomie, a stawki frachtowe nie zaczną rosnąć, proces konsolidacji rynku może jeszcze przyspieszyć, pozostawiając miejsce przede wszystkim dla największych i najlepiej skapitalizowanych operatorów.





