Armenia chce odzyskać kontrolę nad koleją. Spór z Rosją może wpłynąć na rozwój korytarzy transportowych Kaukazu
Relacje pomiędzy Armenią a Rosją wchodzą w kolejny etap napięć. Premier Armenii Nikol Paszynian zapowiedział, że rząd chce odzyskać pełną kontrolę nad krajową infrastrukturą kolejową, która od 2008 roku pozostaje w zarządzaniu rosyjskich kolei państwowych (RZD) poprzez spółkę South Caucasus Railway. Spór dotyczy nie tylko warunków obowiązującej umowy koncesyjnej, ale także przyszłości jednego z kluczowych elementów infrastruktury transportowej na Kaukazie Południowym.

Na mocy podpisanej w 2008 roku umowy Armenia przekazała zarządzanie swoją siecią kolejową rosyjskim kolejom RZD na okres 30 lat, z możliwością przedłużenia. Operatorem została spółka South Caucasus Railway (SCR), będąca w całości własnością RZD. W zamian Rosjanie zobowiązali się do modernizacji infrastruktury, utrzymania sieci oraz inwestycji w tabor i systemy sterowania ruchem.
Obecnie coraz częściej pojawiają się jednak zarzuty, że oczekiwane efekty inwestycji nie zostały osiągnięte. Władze Armenii wskazują na ograniczony rozwój infrastruktury oraz malejące znaczenie kolei w krajowym systemie transportowym. Według lokalnych źródeł przewozy towarowe od początku obowiązywania koncesji zmniejszyły się o około połowę.
Niewielka sieć o dużym znaczeniu geopolitycznym
Armeńska sieć kolejowa liczy około 780 km eksploatowanych linii, natomiast całkowita długość infrastruktury wynosi około 845 km. Cała sieć posiada rosyjski rozstaw torów (1520 mm) i jest w pełni zelektryfikowana napięciem 3 kV DC. Ze względu na zamknięte granice z Turcją i Azerbejdżanem połączenia międzynarodowe realizowane są wyłącznie przez Gruzję.
Choć z punktu widzenia Europy Armenia nie należy do największych rynków kolejowych, jej położenie sprawia, że kraj odgrywa istotną rolę w dyskusji o przyszłych korytarzach transportowych łączących Morze Czarne, Kaukaz, Iran oraz Azję Środkową.
Przewozy liczone w kilku milionach ton
Skala przewozów kolejowych w Armenii pozostaje stosunkowo niewielka. W ostatnich latach South Caucasus Railway przewozi około 3 mln ton ładunków rocznie, głównie rud metali nieżelaznych, zbóż, produktów naftowych, materiałów budowlanych oraz cementu. Dla porównania, najwięksi europejscy przewoźnicy kolejowi przewożą po kilkadziesiąt, a nawet ponad sto milionów ton ładunków rocznie.
Ograniczone wolumeny wynikają przede wszystkim z izolacji geopolitycznej Armenii. Zamknięte granice z Turcją i Azerbejdżanem uniemożliwiają wykorzystanie historycznych połączeń kolejowych, przez co cały ruch międzynarodowy kierowany jest przez Gruzję.
Znaczenie dla transportu intermodalnego
Dyskusja o przyszłości armeńskiej kolei wykracza jednak poza rynek krajowy. Armenia jest wskazywana jako potencjalny element rozwoju międzynarodowego korytarza International North–South Transport Corridor (INSTC), który ma połączyć Indie i państwa Zatoki Perskiej z Rosją oraz Europą przez Iran i Kaukaz.
Jednym z rozważanych projektów pozostaje budowa około 305-kilometrowej linii kolejowej do granicy z Iranem, która mogłaby stworzyć brakujące ogniwo tego korytarza. Według wcześniejszych analiz infrastruktura mogłaby obsługiwać nawet kilkanaście milionów ton ładunków rocznie, jednak inwestycja od lat pozostaje na etapie planowania ze względu na bardzo wysokie koszty realizacji oraz uwarunkowania polityczne.
Kolej jako element polityki
Spór o South Caucasus Railway wpisuje się w szersze ochłodzenie relacji pomiędzy Erywaniem a Moskwą. W ostatnich miesiącach napięcia dotyczyły również handlu oraz współpracy gospodarczej, a Armenia coraz wyraźniej sygnalizuje chęć dywersyfikacji swoich kierunków politycznych i gospodarczych.
Dla rynku transportowego ewentualna zmiana operatora nie oznacza natychmiastowej rewolucji. W dłuższej perspektywie może jednak wpłynąć na sposób funkcjonowania przyszłych korytarzy transportowych na Kaukazie oraz rozwój przewozów intermodalnych pomiędzy Europą, Morzem Czarnym, Iranem i Azją Centralną. Jeżeli Armenia odzyska pełną kontrolę nad swoją infrastrukturą kolejową, zyska również większą swobodę w poszukiwaniu partnerów inwestycyjnych i kształtowaniu swojej roli w nowych eurazjatyckich szlakach logistycznych.





