Mniejsze niż oczekiwano efekty szczytu w Pekinie
Efekty spotkania przywódców dwu największych gospodarek świata – USA i Chin - oceniane są niejednoznacznie. To dobrze, że kontynuują oni rozmowy twarzą w twarz, po siedmiu latach przerwy (kilka razy rozmawiali natomiast telefonicznie). Jednak rozbieżne stanowiska w szeregu ważnych kwestiach i rozbieżne interesy ograniczyło liczbę rozstrzygnięć oczekiwanych przed spotkaniem.

W tym tonie media zachodnie oceniają rozmowy Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. Francuski dziennik „Le Figaro” stwierdził, że bilans wizyty Donalda Trumpa w Chinach jest „skromny”. Nie tylko w wymiarze gospodarczym, pomimo obecności w otoczeniu Trumpa 30. biznesmenów, którzy zarządzają grupami przedsiębiorstw o wartości ok. 15 bilionów dolarów. Także w wymiarze politycznym.
Aspekty polityczne
Jeżeli sądzić po pełnym przepychu przyjęciu gościa w imponującej Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie, Donald Trump mógł powiedzieć, że to był prawdopodobnie „największy szczyt w historii” obu krajów. W sprawach merytorycznych strony pozostały na swoich stanowiskach, można dodać - konfrontacyjnych.
„Zapowiedzi poprawy relacji dwustronnych są ambitne, ale nie odzwierciedlają obecnego stanu relacji” – skomentował Zhao Minghao, zastępca dyrektora Centrum Studiów Amerykańskich na Uniwersytecie Fudan w Szanghaju, cytowany przez „South China Morning Post”. Jednym z głównych problemów pozostaje rozmieszczenie amerykańskich wojsk w regionie Azji i Pacyfiku i pomoc militarna USA dla Tajwanu. Groźnie wybrzmiała wypowiedź Xi w pierwszym dniu spotkania, ze „kwestia” Tajwanu może wywołać konflikt.
Patrz: Co przyniesie historyczne spotkanie przywódców dwu największych potęg?
Jako niepokojące odnotowują media zachodnie zatem wahanie Trumpa w Pekinie w sprawie pomocy militarnej wobec Tajwanu pomimo tego, że Stany Zjednoczone są prawnie zobowiązane niej i brak jednoznacznego stanowiska. "Demonstrowanie przyjaźni między tymi dwoma krajami nie zamaskowało ich rywalizacji strategicznej i zarysu wyłaniania się dwubiegunowego świata” – ocenia „Le Figaro.”
Według tego dziennika, obiecując stabilność Xi „pokazuje siłę” i „trzyma Amerykę Trumpa na dystans”. Przykładem są tylko „ogólnikowe” zapewnienia Xi, że Chiny nie będą dostarczać Iranowi broni i będą nakłaniać jego władze do zawarcia pokoju. Pekin nie chce być też w sojuszu z USA, bowiem woli pełnić rolę rzecznika Globalnego Południa. Ma to też związek z przekonaniem Pekinu, że „wahadło historii przechyla się na nowo z Zachodu na Wschód”, stwierdza „Le Figaro.” A za dwa tygodnie Xi spotka się z Putinem.
Efekty gospodarcze
Donald Trump jadąc do Chin podkreślał m.in., że celem rozmów jest otwarcie się tego kraju na towary amerykańskie. Z jego wypowiedzi w niedzielę wynika, że Chiny zobowiązały się do zakupu 200 samolotów Boeinga. Jednak Pekin nie potwierdził jeszcze tej informacji. Faktem jest, że Boeing prowadzi od dłuższego czasu rozmowy w sprawie umowy, która według źródeł branżowych miała obejmować 500 samolotów 737 MAXoraz dziesiątki szerokokadłubowych samolotów z silnikami GE. Trump zapowiedział również, że Chiny zainwestują „setki miliardów dolarów” w amerykańskie firmy technologiczne i zakupią produkty rolne, ale i w tej sprawie nie ma potwierdzenia drugiej strony.
Efektem rozmów w Pekinie jest natomiast to, że Chiny zobowiązały się do zakupu w latach 2026 – 2028 amerykańskich produktów rolnych o wartości co najmniej 17 mld dolarów, informuje agencja Reutersa w oparciu o oświadczenie Białego Domu. Wolumen tego eksportu z USA zmalał drastycznie (o ok. 66 proc. – do 8,4 mld USD) po tym, jak oba kraje nałożyły na siebie wzajemnie cła na szereg towarów. Będzie to zatem próba powrotu do stanu wcześniejszego.
Chiny będą współpracować z amerykańskimi organami regulacyjnymi w celu zniesienia zawieszenia amerykańskich zakładów produkujących wołowinę i wznowienia importu drobiu ze stanów USA uznanych za wolne od ptasiej grypy, poinformował Biały Dom. Potwierdzając wcześniejsze oświadczenia chińskiego rządu, Biały Dom poinformował również, że oba kraje utworzą Amerykańsko-Chińską Radę Handlu i Amerykańsko-Chińską Radę Inwestycji. Rady te będą „rozstrzygać kwestie dostępu do rynku dla produktów rolnych i rozszerzać handel w ramach wzajemnych redukcji ceł”, informuje Reuters.
Sprawa pierwiastków ziem rzadkich
Biały Dom twierdzi, że Chiny zgodziły się rozwiązać problem niedoborów w USA kluczowych minerałów ziem rzadkich, informuje Reuters. Jak dodaje, w oświadczeniu tym „pominięto wzmiankę o zniesieniu chińskiego systemu kontroli eksportu”. Chiny wprowadziły go w kwietniu 2025 r. w odwecie za cła nałożone przez Trumpa w tzw. Dniu Wyzwolenia.
W niedzielnym materiale podsumowującym najważniejsze wnioski ze szczytu w Pekinie stwierdzono, że „Chiny odniosą się do obaw USA dotyczących niedoborów minerałów krytycznych i pierwiastków ziem rzadkich, w tym itru, skandu i indu”. Zapowiedziano również, że Chiny odniosą się do obaw USA dotyczących ograniczeń eksportowych w zakresie technologii przetwarzania pierwiastków ziem rzadkich, których Pekin ściśle przestrzega, aby chronić krajowych producentów odpowiedzialnych za niemal całą światową produkcję.
W przeciwieństwie do Białego Domu, chińskie Ministerstwo Handlu nie wspomniało o pierwiastkach ziem rzadkich w swoim podsumowaniu opublikowanym w sobotę, podkreśla Reuters. . „Najważniejsze jest to, że obie strony jasno i wiarygodnie zadeklarowały zainteresowanie stabilnością i są w stanie skutecznie przekazywać ten komunikat swoim krajowym odbiorcom”, powiedział agencji Cory Combs, zastępca dyrektora w firmie badawczej Trivium China.






