To nie nasza wojna, ale…
Sojusznicy USA oświadczyli, że nie planują w najbliższym czasie wysyłać statków w celu odblokowania Cieśniny Ormuz, odrzucając prośbę prezydenta Donalda Trumpa o wsparcie wojskowe w celu otwarcia tego szlaku wodnego dla żeglugi handlowej. Używając dronów, pocisków rakietowych i min, Iran skutecznie zamknął ten strategiczny akwen dla statków.

„Na razie nie było chęci zmiany mandatu unijnej operacji Aspides. Podczas gdy Cieśnina Ormuz jest w centrum uwagi, Morze Czerwone również pozostaje krytyczne. (…) Ryzyko zaangażowania się Hutich jest realne, dlatego musimy zachować czujność” – powiedziała dziennikarzom po posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel UE ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa.
Kallas ponownie ostrzegła przed skutkami ubocznymi walk na Bliskim Wschodzie dla wojny na Ukrainie. „Ważne jest, aby uwaga skupiona na Bliskim Wschodzie nie odwracała uwagi od Ukrainy. Aby ta uwaga nie osłabła tam” – powiedziała. Zarazem wymowna była wypowiedź niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusiusa, którego cytuje agencja Reutersa: „Czego (...) Donald Trump oczekuje od garstki lub dwóch europejskich fregat w Cieśninie Ormuz, czego nie może zrobić potężna flota USA?”
Zachodzi też obawa, że NATO może zostać wciągnięte w „głębszy” konflikt. „Co by było, gdyby Trump postawił nowe żądania, na przykład udział w bombardowaniach? Wtedy potrzebna byłaby silna Europa, która wie, czego chce, a tym bardziej, czego nie chce” – skomentował „Süddeutsche Zeitung”.
Nie jednym głosem
Bagatelizując groźby Trumpa, że brak pomocy dla Waszyngtonu może mieć konsekwencje dla sojuszu NATO, Pistorius dodał:„To nie jest nasza wojna, nie my ją rozpoczęliśmy” – dodał. Ale kraje europejskie są podzielone w tej sprawie. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas powiedziała, że Unia prowadzi rozmowy z Organizacją Narodów Zjednoczonych na temat powtórzenia schematu umowy, która zezwala na eksport zboża z Ukrainy w czasie wojny z Rosją. KE rozważa również możliwości zmiany mandatu swojej misji morskiej na Bliskim Wschodzie, Aspides, która obecnie chroni statki na Morzu Czerwonym przed atakami jemeńskich rebeliantów Huti, tak aby obejmował on również Cieśninę Ormuz, powiedziała Kallas.
Misją Aspides dowodzi Grecja. „Ograniczymy swój udział na Bliskim Wschodzie do Morza Czerwonego” - oświadczył rzecznik rządu Pavlos Marinakis. Według ministra spraw zagranicznych Danii Larsa Lokke Rasmussene, UE powinna dążyć do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz. „Nawet jeśli nie podoba nam się to, co się dzieje, myślę, że mądrze jest zachować otwarty umysł i zastanowić się, czy Europa… w jakiś sposób może się przyczynić, ale z myślą o deeskalacji” – powiedział minister.
Przedstawiciel rządu Hiszpanii oświadczył, że kraj ten nie zrobi nic, co mogłoby zaostrzyć konflikt, informuje Reuters. Z kolei włoski wicepremier Matteo Salvini stwierdził, że wysłanie okrętów wojennych na teren działań wojennych będzie interpretowane jako udział w konflikcie. „Włochy z nikim nie prowadzą wojny, a wysłanie okrętów wojennych na teren działań wojennych oznaczałoby przystąpienie do wojny” – powiedział Salvini dziennikarzom w Mediolanie.
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski oświadczył w poniedziałek po spotkaniu ze swoimi odpowiednikami z innych państw unijnych, że UE mogłaby rozpocząć dialog ze stroną amerykańską na temat potencjalnego wykorzystania dwóch unijnych misji morskich do odblokowania ruchu statków w cieśninie Ormuz. „Żeby było jasne, Polska nie ma żadnych planów wzięcia udziału w takiej misji” - powiedział Sikorski. jak podała PAP.
Wielka Brytania będzie współpracować z sojusznikami nad wspólnym planem zapewnienia swobody żeglugi przez cieśninę, powiedział premier Keir Starmer. Siły morskie tego kraju dysponują autonomicznymi systemami do zwalczania min, które mogłyby zostać wykorzystane. Premier Starmer dodał jednocześnie, że Wielka Brytania nie da się wciągnąć w szerszą wojnę.
Inne komentarze
W sobotę Donald Trump wezwał „imiennie” Chiny, Francję, Japonię, Koreę Południową, Wielką Brytanię i inne kraje dotknięte ograniczeniem dostaw ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz do „przyłączenia się do wysiłków na rzecz ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz”.
Pomijając obecność szefa francuskiego MSZ na spotkaniu w Brukseli, ma razie jest ogólnikowa odpowiedź Chin. „Rozmawiamy ze wszystkimi stronami na temat cieśniny, dążąc do deeskalacji konfliktu”, poinformowało w poniedziałek chińskie ministerstwo spraw zagranicznych. W sprawie odpowiedzi na wezwanie prezydenta USA, podzielone są media niemieckie.
„Süddeutsche Zeitung” komentuje: „Nagle ten, który postrzega sojuszników jedynie jako służących i wasali, potrzebuje ich pomocy. Mogłoby to polegać na tym, że europejskie okręty wojenne zaangażują się w ochronę szlaku wodnego (..), lecz w zamian za konkretne korzyści”. Skoro Trump lubi się chwalić tym, że potrafi doprowadzać do umów, dlaczego więc nie zaproponować mu jakiegoś dealu – np. ponownie wprowadzi sankcje na ropę przeciwko Moskwie lub zobowiąże się do stałego wsparcia dla ukraińskiej walki o przetrwanie (cytujemy za Deutsche Welle)?
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze: „Czy Europa może sobie pozwolić na to, by odrzucić [Trumpa] i czekać, aż przestanie mu się ta wojna podobać lub aż mułłowie w końcu się poddadzą? (…) Tak, to nie nasza wojna, i to nie jest wojna NATO. To prawda, ale Trumpa nie powstrzymuje to przed ciągłym łączeniem wszystkiego ze wszystkim. Europejczycy muszą – to jest lekcja z tego kryzysu – zmniejszyć swoje zależności: nie tylko te związane z ropą i gazem, ale także zależność od USA w zakresie obrony. Wprawdzie większa europejska suwerenność w tej dziedzinie nie uczyniłaby Trumpa mądrzejszym prezydentem, ale Europa mogłaby wówczas odpowiedzieć na jego próby szantażu gestem rodem z Ameryki, na który by zasłużył”.
„Prezydent USA znajduje się pod presją – i działa, jak zawsze w takich przypadkach: przeklina, grozi, szantażuje”, komentuje dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”. (…) „Donald Trump popycha państwa NATO do swojego konfliktu z Iranem. który sam lekkomyślnie rozpoczął, a dokładniej: w który wpadł – bez planu, bez strategii, bez planu wyjścia”.






