Transport kontenerowy poradzi sobie z zakłóceniami na Bliskim Wschodzie
Atak wojsk amerykański i Izraela na Iran spowodował wzrost stawek frachtu kontenerowego, zatory w wielu portach, spadek mocy przewozowych we wszystkich głównych transakcjach i problemy w logistyce. Narastający chaos jest też jednak okazją do ekstra przychodów, bowiem zarabiają na tym linie kontenerowe oraz inwestorzy giełdowi na wzroście akcji spółek żeglugowych.

Doświadczenia z podobnymi zakłóceniami w niedawnym okresie wskazują na dwie tendencje, ocenia Peter Sand, główny analityk Xenety. Po pierwsze, efekt falowania wywołany w epicentrum zakłóceń można będzie bardzo szybko odczuny globalnie, co wpłynie na handel poprzez opóźnienia dostaw, zatory w portach i szybko eskalując stawki frachtowe. Po drugie, transport kontenerowy poradzi sobie, ale przełoży się to na wyższe koszty.
Kto zapłaci? Jak zwykle, wszystkie koszty będą musiały być ponoszone przez załadowców, a w konsekwencji – przez konsumentów ostatecznych, wskazują analitycy. Uwzględniając skokowy już wzrost cen paliw płynnych, świat czeka wzrost inflacji.
Skutki bezpośrednie
Według firmy analitycznej Xeneta wojna w Iranie spowodowała, że w Zatoce Perskiej utknęło 147 statków kontenerowych. Doprowadziło to do zatorów w portach i wzrostu stawek frachtowych, które mają wpływ na globalne łańcuchy dostaw od Azji po Europę, podkreśla Xeneta. Darron Wadey, analityk holenderskiej firmy doradztwa morskiego i badań morskich Dynamar poinformował, że w Zatoce Arabskiej „zabutelkowano” łącznie towary w około 500.000 TEU. „Licząc z towarami, które trzeba przekierować na inne połączenia i do innych portów, jest to wolumen, który będzie miał wpływ na handel światowy”.
Zmieniane są trasy lub kasowane połączenia. Np. Maersk poinformował w piątek, że zawiesza usługę FM1 łączącą porty Dalekiego i Bliskiego Wschodu oraz usługę ME11 łączącą Bliski Wschód z Europą. „Decyzja ta została podjęta jako środek ostrożności w celu zapewnienia bezpieczeństwa naszego personelu i statków, a jednocześnie zminimalizowania zakłóceń operacyjnych w całej naszej sieci” – poinformował Maersk w komunikacie.
Wyzwanie
Bieżącym wyzwaniem jest to, dokąd mają trafiać ładunki nadane do portów Zatoki Perskiej już po rozpoczęciu wojny w Iranie. Jednym z takich docelowych portów mógłby być Salala w Omanie, miasto w południowo-zachodnim Omanie leżący nad Morzem Arabskim. Choć podobnie jak kilka innych portów nad Zatoką Perską stał się celem ataku irańskiego, nowe władze Iranu deklarują, że nie będą atakować sąsiednich krajów, „jeżeli te nie pomagają agresorom”.
Jako „możliwą alternatywę” wskazuje się też na porty na Sri Lanki, ze względu na relatywnie bliskie położenie. „Alternatywne porty nie są przygotowane do radzenia sobie z nagłym wzrostem wolumenów przybywających w stosunku do chaotycznych harmonogramów, więc spodziewane są poważne zatory”, ocenia Peter Sand.
Przerzucanie kosztów
Bez względu na wybór portu, nadawcy frachtu „w tranzycie” zostali powiadomieni, że będą musieli dopłacić średnio od 1500 do 2000 dolarów za TEU, informuje Sand. Z indeksów wskaźników frachtu spot wynika, że koszt przewozu z Chin do Salala wzrósł o 28 proc. w porównaniu z okresem sprzed konfliktu w Iranie, a z Chin do Kolombo o 17 proc. Wskaźniki spot na innych głównych szlakach handlowych również rosły w minionym tygodniu, ale nieznacznie. Sprzyjało temu „odbicie” popytu na przewozy, po zakończeniu przerwy z powodu obchodów Nowego Roku Księżycowego w Chinach oraz okresowy spadek zdolności przewozowych (np. z Chin do Europy Północnej o 12,7 proc.), który jednak prawdopodobnie będzie odtwarzany.
Kto zarabia?
„Prawie dwa razy więcej akcji spółek związanych z żeglugą kontenerową poszło w górę, niż spadło” – skomentował Darron Wadey, oceniając wpływ konfliktu w Iranie na notowania giełdowe w branży kontenerowej. Największe zyski pokazują spółki azjatyckich przewoźników (w indeksie DynaLiners), tj. z Chin, Japonii, Korei Południowej i Tajwanu, ponieważ „oczekiwanie właścicieli statków i operatorów jest takie, że zakłócenia odnotują wzrost zysków”. Według Wadeya „nie jest to wotum zaufania, że konflikt zostanie szybko rozwiązany, ale wręcz przeciwnie, rynki chcą dokonać krótkoterminowych inwestycji poprzez sprawdzenie, kto skorzysta na zakłóceniach”. Z kolei gorsze notowania wykazują akcje tych spółek, które będą odczuwać zakłócenia w postaci zmniejszonej aktywności, w tym porty.





























