Eskalacja konfliktu w Iranie zakłóca globalną żeglugę
W sobotę Stany Zjednoczone i Izrael wypowiedziały wojnę Iranowi. W następstwie ich ataków rakietowych zabito najwyższego przywódcę kraju, ajatollaha Alego Chameneiego. Iran odpowiedział atakując infrastrukturę na całym Bliskim Wschodzie, nawet tak odległe miejsca jak na Cyprze.

Ta wojna – która może potrwać nawet miesiąc, jak określił Donald Trump – wywołała już rozległe skutki gospodarcze, w tym wzrost cen ropy naftowej i gazu. Ma to bezpośredni związek z szachowaniem przez Iran swobodnej żeglugi Cieśniną Ormuz, co wstrzymało transport surowców energetycznych. Sojusznicy Iranu, Huti, zapowiedzieli w weekend wznowienie ataków na żeglugę handlową na Morzu Czerwonym, po ponad czterech miesiącach wstrzymywania się od działań. Oddala to perspektywę powrotu kontenerowców na najkrótszy szlak Azja – Europa, wiodący przez Kanał Sueski. Przedstawiciele polskiego rządu zapewniają, że bezpieczeństwo energetyczne państwa nie jest zagrożone.
Ataki na morzu
Wspólne Centrum Informacji Morskiej Połączonych Sił Morskich USA ogłosiło w niedzielę, że podniosło ogólną ocenę ryzyka do najwyższego poziomu. Według stanu z poniedziałku, potwierdzono trzy ataki Iranu na statki handlowe, które spowodowały śmierć jednego marynarza i obrażenia kilku innych oraz ataki wiele portów w regionie, co zmusiło ich zarządy do zawieszenia działalności. Iran zaatakował u wybrzeży Omanu chemikaliowiec Skylight oraz dwa tankowce w tym regionie, a czwarty statek zgłosił „niemalże” kolizję.
Brytyjskie Morskie Operacje Handlowe (UKMTO) poinformowało, że tankowiec MKD Vyom pływający pod banderą Wysp Marshalla został trafiony pociskiem u wybrzeży Maskatu w Omanie, a tankowiec bunkrowy Hercules Star (pod banderą Gibraltaru) o nośności 8000 DWT został ok. 17 mil morskich na północny zachód od portu Mina Saqr w ZEA.
W innym incydencie u wybrzeży ZEA tankowiec Ocean Electra pod banderą Liberii został zaatakowany przez drona ok. 35 mil morskich na zachód od Szardży, według firmy Vanguard, zajmującej się bezpieczeństwem morskim. Nikt nie został ranny, a załoga jest bezpieczna. Największy port kontenerowy w regionie, Dżabal Ali, ucierpiał w pożarze spowodowanym przez spadające szczątki drona po ataku Iranu i został tymczasowo zamknięty.
Bezpośrednie skutki
Główne firmy żeglugowe i wszystkie globalne liniowce – w tym MSC, Maersk i CMA CGM – wstrzymały tranzyt przez Cieśninę Ormuz. Kontynuujące rejs statki zostały skierowane albo do „do wyznaczonych punktów bezpieczeństwa”, albo na południe, w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei. Zarazem „setki tankowców” zakotwiczyło poza cieśniną. Oczekuje się, że skutki tych zmian w żegludze zwiększą wkrótce zatory w portach w Europie i Azji.
Stawki ubezpieczeniowe dla statków przebywających w regionie osiągnęły poziom zbliżony do „najgorszego okresu” na Morzu Czarnym po agresji Rosji na Ukrainę. Hapag-Lloyd ogłosił w niedzielę, że od 2 marca wprowadza dopłatę za ryzyko wojenne dla ładunków do i z Zatoki Perskiej. Ceny dla spedytorów wzrosną o 1500 USD za TEU lub o 3500 USD za kontener w przypadku kontenerów chłodniczych i ładunków specjalistycznych. Tylko niektóre przesyłki regulowane są zwolnione z tej opłaty.
Żegluga zmaga się również ze znacznie zwiększoną liczbą przypadków zagłuszania sygnałów GPS w regionie. Firma analityczna Windward zarejestrowała w ciągu jednej doby, w weekend, przemieszczenie AIS na ponad 1100 statkach.
Peter Sand, główny analityk w platformie Xeneta skomentował: „Reperkusje wspólnej operacji wojskowej USA i Izraela przeciwko Iranowi oraz późniejsze działania odwetowe doprowadzą do dalszej militaryzacji handlu i zniweczą nadzieje na powrót transportu kontenerowego na Morze Czerwone na dużą skalę w 2026 roku”. Według niego, kolejne działania odwetowe doprowadzą do „dalszej militaryzacji handlu”.
Ceny paliw
Przez Cieśninę Ormuz przepływają tankowce przewożące dziennie po ok. 15 mln baryłek ropy naftowej co stanowi blisko 30 proc. światowego handlu ropą transportowane drogą morską. Nowa wojna w regionie spowodowała więc gwałtowny wzrost tego surowca na giełdach. Ropa Brent po otwarciu rynku podrożała o 13 proc., ale później zmalała i w południe w poniedziałek kosztowała 78 dolarów/bbl (wzrost o ok. 7,5 proc. w porównaniu z sobotą), poinformowała agencja Reutersa. Nadal jest to cena najwyższa od czerwca ubr.
Na polskim rynku hurtowym reakcja jest na razie niewielka. Orlen nie zaktualizował cennika, a Aramco Poland podniosła ceny benzyny 95 i diesla o 1 gr/l. Minister energii Miłosz Motyka zapewnia, że „bezpieczeństwo energetyczne państwa nie jest zagrożone a system dostaw ropy i gazu pozostaje stabilny”. Nie przewiduje też trudności w dostawach do Polski ropy naftowej i gazu, bowiem są one „zdywersyfikowane”. Podkreślił zarazem, że „można spodziewać się presji na ceny paliw”.





























