Budownictwo, logistyka, rolnictwo i handel odczuwają konsekwencje wojny w Ukrainie
Cztery lata pełnoprawnej wojny w Ukrainie. Czy od tego momentu sytuacja geopolityczna się uspokoiła? Czy negatywne konsekwencje wojny w gospodarce nie są już odczuwalne? Eksperci nie mają wątpliwości, że trudno porównywać rok 2022 z 2026, ale nadal jest wrażenie, że wojna zmienia naszą gospodarkę.

– Nikt nie pomyślałby, że ten konflikt będzie tak rozłożony w czasie. To już cztery lata heroicznej walki o utrzymanie naszego europejskiego porządku, by nie poddać się imperialistycznym wpływom Rosji. Dla wielu branż wojna przyniosła zasadnicze zmiany. Przede wszystkim mowa o transporcie, spedycji, logistyce, rolnictwie i handlu. Wielkie zmiany przyszły także w budownictwie i na rynku pracy – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
„Opanowano już wahania” – ale czy jest spokojnie?
W 2026 roku sytuacja wygląda już nieco inaczej, a zmiany, które należało interwerncyjnie opanować w 2022 roku dzisiaj nie są już palącym problemem. Mowa m.in. o odpływie mężczyzn z polskiego rynku pracy, czy nadmiarze Pań, które znalazły się na naszym rynku pracy. Pierwsze miesiące wojny w Ukrainie przyniosły szereg trudnych do opanowania zmian i ten czas wspominany jest jako czas trudny nie tylko ze względu na zagrożenie geopolityczne.
Jak dodaje Hanna Mojsiuk nadal widoczne są konsekwencje wojny w Ukrainie. – Wojna w Ukrainie, jej skala, czas trwania, konsekwencje gospodarcze i społeczne to sprawy absolutnie bez precedensu. Nikt z nas nie spodziewał się, że w 2022 roku możliwy jest atak jednego kraju na drugi. To atak powodujący rozregulowanie rynku europejskiego na wielu polach, a pakiety sankcji na Rosję sięgnęły już prawie 20. Czy są skuteczne? Gospodarka Rosji jest pokiereszowana, ale wciąż nie na tyle, by europejska gospodarka była w stanie wymusić na Rosji kapitulacje – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Póki trwa wojna przedsiębiorcy nie poczują, że gospodarka jest stabilna i przewidywalna
Jakie sektory najmocniej odczuwały pierwsze miesiące wojny w Ukrainie? Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL przyznaje, że budowa bezpiecznych łańcuchów dostaw była w 2022 i 2023 roku wielkim wyzwaniem. Polska stała się dla Ukrainy portem zastępczym, co znacząco wpłynęło na nasze przeładunki.
– Logistyka jest zawsze pierwszą gałęzią gospodarki, która odczuwa zmiany wynikające z sytuacji geopolitycznej. Pierwszym problemem do opanowania była sprawa bezpiecznych łańcuchów dostaw, druga to kwestia miejsc w portach i w punktach przeładunkowych, gdy okazało się, że Polska stanie się portem zastępczym dla Ukrainy oraz gdy do Polski sprowadzano ładunki węgla. Dzisiaj sytuacja jest opanowana, co nie zmienia faktu, że nadal w 2026 roku najbardziej oczekiwanym uczuciem u przedsiębiorców jest stabilność i przewidywalność – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.





























