Rozprawa stulecia w USA o cła wprowadzone podczas „Dnia wyzwolenia”
Kadra kierownicza firm, agenci celni i prawnicy specjalizujący się w handlu przygotowują się na orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie legalności wprowadzenia przez prezydenta Donalda Trumpa ogromnych, globalnych ceł. Orzeczenie braku umocowania prawnego tej decyzji rozpocznie potencjalną walkę tych firm, które nadpłaciły za wprowadzenie na rynek krajowy towarów importowanych, o zwrot od rządu USA około 150 miliardów dolarów.

Trump jest pierwszym prezydentem USA, który nakładając cła powołał się na ustawę o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (International Emergency Economic Powers Act – IEEPA). Ustawa ta historycznie była wykorzystywana do nakładania sankcji na przeciwników USA lub zamrażania ich aktywów. Sąd Najwyższy miał wydać pierwsze (z dwu) orzeczeń 14 bm., ale odroczył decyzję, dając czas administracji Donalda Trumpa na złożenie wniosku.
Bomba budżetowa
Cła związane z ustawą IEEPA wygenerowały między 4 lutego a 14 grudnia, czyli datą najnowszych danych amerykańskiej Służby Celnej i Ochrony Granic (CBP) wpływy szacowane na 133,5 mld dolarów między 4 lutego a 14 grudnia, poinformował portal American Journal of Transportation (Ajot). Obecnie ta kwota szacowana jest na blisko 150 mld USD, podała agencja Reutersa, biorąc pod uwagę kontynuację średnich dziennych stawek poboru od końca września do połowy grudnia.
Oczekiwania, że SN stwierdzi brak uprawnień prezydenta do samodzielnego nakładania ceł w oparciu o IEEPA (a bez zgody kongresu) wzrosły po listopadowych sporach w tej sprawie, gdy w sądach niższej instancji (stanowych lub regionalnych) złożono pierwsze wnioski – ocenia Ajot. Zarówno konserwatywni, jak i liberalni sędziowie wyrazili sceptycyzm co do legalności decyzji prezydenta. lecz wstrzymali egzekucję orzeczeń, by pozwolić wypowiedzieć się w sprawie Sądowi Najwyższemu.
Początek koszmaru?
Niektóre firmy spodziewają się, że nawet jeśli sąd unieważni cła, prezydent nie ułatwi im uzyskania zwrotu. „Oddawanie pieniędzy nie leży w naturze rządu. A Trump nie chciałby ich oddawać” – powiedział Jim Estill, dyrektor generalny Danby Appliances, kanadyjskiej firmy sprzedającej małe lodówki, kuchenki mikrofalowe i sprzęt pralniczy w dużych sklepach, w tym Home Depot, informuje Ajot. Danby Appliances walczyć będzie o 7 mln dolarów zwrotu. Estill obawia się również, że Home Depot i jego klienci też będą chcieli skorzystać z orzeczenia Sądu Najwyższego i będą domagać się zwrotu określonych kwot. „To będzie po prostu koszmar” – dodał Estill, mając na myśli bałagan.
Podobnie ocenia sytuację sam Trump, choć z innych powodów. Na platformie Truth Social stwierdził, że jeśli Sąd Najwyższy unieważni wprowadzone przez niego cła, kraj nie będzie w stanie ich zwrócić, a rozwiązanie „bałaganu” zajęłoby lata. „Byłby to kompletny bałagan, a nasz kraj praktycznie nie mógłby tego spłacić (…). Może to nie być możliwe, ale gdyby było, kwota byłaby tak duża, że ustalenie, o jakiej kwocie mówimy, a nawet kto, kiedy i gdzie ma zapłacić, zajęłoby lata” – ostrzegł Trump, jak podała agencja PAP.
Natomiast sekretarz skarbu USA Scott Bessent oświadczył, że jeśli wysoki sąd orzeknie przeciwko cłom Trumpa (które nadal uważa za mało prawdopodobne), „Departament Skarbu USA ma więcej niż wystarczającą ilość środków na pokrycie kosztów jakichkolwiek zwrotów”. Zastrzegł, że w jego ocenie „firmy nie przekażą tych zwrotów konsumentom”, poinformował portal Yahoo/finance.
Co zmieni cyfryzacja?
Nadzieję na uporządkowanie zwrotu nadpłaconych kwot budzi to, że od 6 lutego CBP (Służba Celna i Ochrony Granic) przeniesie wszystkie zwroty należności celnych do dystrybucji elektronicznej. Agencja w oświadczeniu stwierdziła, że wyeliminowanie papierowych czeków do zwrotów przyspieszy płatności za pośrednictwem jej elektronicznego portalu ACE i ograniczy liczbę błędów i oszustw.
„Chociaż ten krok nie spełnia oczekiwań importerów na w pełni zautomatyzowany proces zwrotu, jest on w pewnym sensie sygnałem, że CBP jest w pełni gotowa do kontynuowania procesu zwrotu, jeśli Sąd Najwyższy rzeczywiście wyda takie orzeczenie” – powiedziała Angela Lewis, globalna dyrektor ds. celnych w firmie spedycyjno-logistycznej Flexport, cytowana przez Ajot. Przypomina on też, że chociaż skala potencjalnych zwrotów jest bezprecedensowa dla CBP, Departament Skarbu USA „jest przyzwyczajony do szybkiej dystrybucji setek miliardów dolarów zwrotów podatkowych rocznie”.
Jak nie kijem to pałką
Jakakolwiek procedura zwrotu pieniędzy będzie w dużej mierze zależeć od tego, czy SN wyda instrukcje dotyczące zwrotów, czy też zamiast tego przekaże sprawę do sądu niższej instancji, prawdopodobnie Sądu Handlu Międzynarodowego – ocenia Joseph Spraragen, nowojorski prawnik ds. celnych z kancelarii Grunfeld, Desiderio, Lebowitz, Silverman & Klestadt.
Przypomina, że importerzy mają zazwyczaj 314 dni na wprowadzenie korekt w swoich dokumentach importowych, zanim zostaną one „upłynnione”, a zwroty nie będą możliwe. W przypadku importu towarów z Chin, termin ten upłynie w lutym. Dlatego niektóre firmy wniosły przeciwko CBP „pozwy wyprzedzające”, aby zachować swoje prawa do potencjalnych zwrotów. Natomiast szereg mniejszych firm nie czeka i zamiast tego decyduje się sprzedać „za grosze” swoje roszczenia funduszom hedgingowym, na szybko rozwijającym się rynku wtórnym praw do zwrotu. Ajot cytuje w tej sprawie wypowiedź Jay Foremana, prezesa Basic Fun! (branża zabawek): „Ostatnią rzeczą, jakiej chce amerykańska opinia publiczna, jest to, że banda cwaniaków z Wall Street lub drapieżnych pożyczkodawców przyjdzie i zbije na tym fortunę.”


























