Bilion dolarów chińskiej nadwyżki handlowej zmienia globalne szlaki kontenerowców
W ciągu pierwszych 11 miesięcy 2025 roku Chiny uzyskały rekordowej wysokości, ponad 1 bilion dolarów, nadwyżkę w wymianie towarowej z zagranicą. Stało się tak, mimo że handel z USA spadł gwałtownie w porównaniach rdr.

Ta – pozornie tylko neutralna – informacja wskazuje na kilka zjawisk, które miały już i będą miały wpływ na globalną gospodarkę, a także na logistykę przepływu towarów. A być może nastąpi ciąg dalszy reperkusji, co New Jork Times nazywa „Drugim szokiem chińskim”.
Podstawowe dane
W ciągu pierwszych jedenastu miesięcy tego roku eksport towarów z Chin wzrósł o 5,4 proc., podczas gdy import spadł o 0,6 proc. W efekcie uzyskały one nadwyżkę w wymianie handlowej 1,076 biliona dolarów, co oznacza wzrost o 21,6 proc. rok do roku. Kwota ta jest mniej więcej równa PKB Polski. Trend wzrostowy dodatniego salda obrotów towarowych Chin został utrzymany także w listopadzie, bowiem wyniosło ono 100 mld dol., w tym z krajami UE – 35,6 mld USD.
Główne tendencje
Publikując dane o wymianie towarowej chińskie służby celne podkreśliły dwa jednoczesne trendy, które zmieniły też globalny krajobraz połączeń liniowych kontenerowców. Po pierwsze, nastąpiło załamanie wolumenu przewozów transpacyficznych do USA. Potwierdzają to zarówno źródła amerykańskie, że eksport Chin na tamten rynek spadł o ok. 20 proc. rdr, jak i analizy rynku kontenerowego. Np. dane Vizion API (firma analityczna śledzącą przepływy towarów w kontenerach) wskazują, że rezerwacje z Chin do USA spadły w tym roku o 8-12 proc. w porównaniu z 2024 r.
Po drugie, ubytek w sprzedaży na rynek amerykańskich Chiny z nawiązką zrekompensowały znacznym wzrostem sprzedaży do Europy, Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Łacińskiej i Afryki. I znów, według Vizion rezerwacje slotów na kontenerowcach do Europy wzrosły o 10-15 proc., do Afryki wzrosły o 20-25 proc., a do strefy ASEAN o 6-8 proc.
W analizach podkreśla się, ze operatorzy pośredniczący w handlu między Azją a Ameryką Łacińską, Bliskim Wschodem i Afryką odnotowali w tym roku dwucyfrowy wzrost wolumenu, co doprowadziło do szeregu modernizacji usług, dodatkowych załadunków i kaskadowego zwiększania tonażu. W ten sposób „tradycyjne wzorce handlowe ulegają zmianie”, komentuje Vizion.
Słabe efekty antychińskiej strategii Trumpa?
W różnych komentarzach stwierdza się, że antychińska polityka Trumpa przyniosła jedną korzyść USA – zmalał jej deficyt wymiany towarowej z Chinami. Natomiast protekcjonizm nie zaszkodził – przynajmniej w perspektywie 2025 r. – interesom Chin, choć towarzysząca temu strategia wojny celnej z blisko setką krajów zakłóciła tradycyjne łańcuchy dostaw, co też skutkuje ich nową konfiguracją.
Doświadczenia jedenastu miesięcy br. wskazują też, że „globalizacja się nie kończy, natomiast przeobrażeniu ulegają wzorce globalnego handlu” – jak stwierdził Neil Shearing, główny ekonomista grupy Capital Economics. Według niego, „Krytyczne będzie określenie, gdzie będą leżeć linie podziału, a zatem które branże i szlaki żeglugowe będą najbardziej dotknięte zmianami”.
Chińskie kontenery są transportowane dalej, różnymi trasami, tyle że do szerszego grona klientów. Wskazuje na to niejako pośrednio strategia COSCO. Jej spółka zależna COSCO Shipping Corporation sfinalizowała właśnie mega umowę na zakup 87 nowych statków, którą przedstawiciele branży już nazywają historyczną.
Z kolei według Shearinga, „problem (zmian) będzie dotyczył przede wszystkim sektorów o strategicznym znaczeniu – takich jak telefony, baterie, chipy, produkty farmaceutyczne i towary o podwójnym zastosowaniu, np. dronów. Co więcej tam, gdzie produkcja zostanie przeniesiona z Chin, przeniesie się ona do innego kraju o niskich kosztach. W związku z tym, ogólny efekt może oznaczać wzrost, a nie spadek popytu na transport morski – zwłaszcza jeśli nowe szlaki wydłużą czas podróży”.
Drugi szok chiński?
Dwie dekady temu świat zachodni doświadczył tego, co stało się znane jako „szok chiński”. Firmy w USA i Europie przeniosły produkcję do Chin, aż stały się one w efekcie ich halami produkcyjnymi. W krajach macierzystych – fabryki zostały zamknięte. Setki tysięcy, jeśli nie miliony, miejsc pracy zostało utraconych. Politycznie skutki tego zjawiska wciąż są odczuwalne, pisze Alexandra Stevenson w artykule w NJT (The second China shock).
Tak, Chiny przekierowują większą część swojego eksportu do krajów rozwijających się. W niektórych z tych krajów otwierają również własne fabryki. Może to być dla nich szok, jaki doświadczyły wcześniej kraje zachodnie.
Według niektórych szacunków, z powodu chińskiego importu w ciągu ostatnich dwóch lat w indonezyjskich fabrykach odzieży i tekstyliów pracę straciło ponad 300 tys. osób. Wtedy właśnie do kraju zaczęły napływać tańsze ubrania i tkaniny chińskiej produkcji. Podobne skutki odczuwa też Tajlandia, stwierdza autorka artykułu. Wietnam jak dotąd korzysta z takich inwestycji, bowiem tam chińskie firmy ulokowały zakłady z takich pracochłonnych branż, jak obuwnicza i meblarska. Ale już Malezja „jest studium przypadku niebezpieczeństw związanych z nadmiernym dominowaniem chińskiego przemysłu”. Raczkujący lokalny przemysł fotowoltaiczny w Malezji został wyparty przez chińskie firmy.


























