Wąskie gardła na morzu hamują swobodną żeglugę
Zakłócenia w newralgicznych punktach żeglugi morskiej (chokepoints) dotyczą wymiany handlowej towarami o wartości ok. 192 mld dolarów. Powodują rocznie straty ekonomiczne ok. 14 mld USD i dodatkowe koszty 3,4 mld dolarów na skutek konieczności zmiany trasy transportu, wyższych składek ubezpieczeniowych i stawek frachtu. Łącznie te koszty pośrednio podwyższają ceny konsumpcyjne i mają wpływ na poziom inflacji.

Wiele z tych zakłóceń – zarówno wywołanych przez człowieka, jak konflikty zbrojne i piractwo, czy z powodów naturalnych, jak cyklony – jest ze sobą powiązanych.Do zapobiegania i łagodzenia przyszłych zakłóceń niezbędna jest zatem współpraca międzynarodowa i skoordynowane zarządzanie ryzykiem. Takie są kluczowe wnioski z badania („Systemic impacts of disruptions at maritime chokepoints”), jakie przeprowadzili: dr Jasper Verschuur, dr Johannes Lumma i prof. Jim Hall, naukowcy z Oxford Programme for Sustainable Infrastructure Systems (OPSIS) w Environmental Change Institute (ECI) na Uniwersytecie Oksfordzkim. Badanie było finansowane przez inicjatywę Oxford Martin Systemic Resilience Initiative oraz otrzymało dodatkowe wsparcie od Gallagher Research Centre.
Wąskie gardła
Ostatnie lata zwiększyły świadomość podatności branży żeglugowej na opóźnienia. Narastają zatory w kluczowych portach, a szlaki są narażone na zakłócenia spowodowane problemami geopolitycznymi, piractwem, terroryzmem czy klęskami żywiołowymi spowodowanymi ekstremalnymi warunkami pogodowymi.
Naukowcy brytyjscy przeanalizowali 24 główne newralgiczne punkty morskie (chokepoints), mające największy udział w powyższych zakłóceniach. Pod względem wartości ok. 20 proc. światowego handlu morskiego jest wysyłane przez Cieśninę Tajwańską i Cieśninę Malakka, co czyni je najważniejszymi na świecie wąskimi gardłami dla handlu i żeglugi. Około 15 proc. handlu morskiego (także w ujęciu wartościowym) przechodzi przez: Kanał Sueski, Cieśninę Dover (Kanał la Manche), Cieśninę Gibraltarską i Cieśninę Bab el-Mandeb, łączącą głównie Azję z Europą. Pozostałe wąskie gardła mają mniej niż 10 proc. udział w handlu towarowym obsługiwanym przez transport morski.
Podobny jest udział wąskich gardeł w handlu w ujęciu wolumenowym, chociaż rośnie znaczenie Cieśniny Tajwańskiej (biorąc pod uwagę duży handel masowy z Australii do Chin, a nie tylko z Chin i Korei do Europy) i Cieśniny Ormuz (ze względu na handel ropą naftową i gazem z Bliskiego Wschodu).
Niektóre kraje prawie wyłącznie wysyłają towary szlakiem z co najmniej jednym wąskim gardłem (chokepoint), a zaliczają się do nich np. kraje bałtyckie (trasa wiedzie przez Cieśninę Oresund), kraje Europy Wschodniej i Azji Środkowej (trasa przez Cieśninę Bosfor) oraz kraje Bliskiego Wschodu (Cieśnina Ormuz). W przypadku innych krajów przepływy handlu morskiego są bardziej rozproszone, a tylko ułamek handlu przekracza „morski punkt dławiący” swobodną żeglugę. Największe straty występują w takich krajach jak: Egipt, Jemen, Irak i Panama, ze względu na ich silne uzależnienie od zagrożonych wąskich przejść granicznych na morzu. W drugiej niejako kolejności tracą kraje Afryki Zachodniej i Azji Środkowej.
Wnioski
W niektórych wąskich gardłach często występują razem konflikty zbrojne i terroryzm. W niektórych przypadkach piractwo w jednym regionie zdawało się zwiększać prawdopodobieństwo ataków w innych miejscach. Natomiast ok. 40 proc. cyklonów tropikalnych wpływa jednocześnie na więcej niż jeden chokepoint. Badanie wykazało, że wiele z tych zagrożeń jest ze sobą powiązanych. Nakładające się na siebie zagrożenia oznaczają, że te wąskie gardła mogą zostać zakłócone jednocześnie, co ogranicza możliwości zmiany tras statków i utrzymania przepływów handlowych.
Zakłócenia w kluczowych wąskich gardłach mogą powodować kaskadowe skutki – od zamykania fabryk z powodu brakujących komponentów po wzrosty cen odczuwane przez konsumentów na całym świecie. „Współwystępowanie zagrożeń pokazuje, jak bardzo powiązany jest nasz system morski. Pojedyncze zdarzenie w jednej części świata może wywołać lub nasilić zagrożenia w innych częściach świata” – powiedział dr Johannes Lumma. „Analiza tych zależności pomaga nam przewidywać złożone zakłócenia i lepiej się na nie przygotować”.
Profilaktyka
Naukowcy brytyjscy argumentują, że ograniczenie tych zagrożeń będzie wymagało „wielowarstwowej strategii odporności, dostosowanej do rodzajów wąskich gardeł, od których zależy każdy kraj lub firma”. Mogłoby to obejmować: utrzymywanie zapasów awaryjnych, dywersyfikację łańcuchów dostaw, inwestowanie w bezpieczeństwo i opracowywanie produktów ubezpieczeniowych obejmujących rzadkie, ale poważne zakłócenia.
„Morskie wąskie gardła mogą być niewielkie geograficznie, ale mają ogromny wpływ na funkcjonowanie światowej gospodarki” – skomentował profesor Jim Hall, dyrektor OPSIS. „Utrzymanie ich otwartości i bezpieczeństwa jest globalnym priorytetem. Identyfikując miejsca i sposoby, w jakie system jest najbardziej podatny na zagrożenia, możemy pomóc rządom i przedsiębiorstwom wzmocnić odporność na przyszłe wstrząsy”.





























