Partnerzy portalu

slideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslide

Statki autonomicznie będą dostępne wcześniej, zanim branża poczuje się na to gotowa

Mówienie o statkach autonomicznych, jakby były odległym science fiction, do wdrożenia najwcześniej za dekadę, jest „niebezpiecznie przestarzałe”, pisze Yarden Gross, dyrektor generalny i współzałożyciel Orca AI. Prawda jest taka: statki autonomiczne nie nadchodzą, one już tu są.

statek Eidsvaag Pioner / źródło  Kongsberg Maritime

Na statkach komercyjnych jest już dostępna pierwsza generacja autonomicznych możliwości ich funkcjonowania opartych na sztucznej inteligencji (AI). Towarzystwa klasyfikacyjne certyfikują autonomiczne systemy wsparcia operacyjnego. I tylko organy regulacyjne, w tym  Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO), hamują ten rozwój i zamiast na bieżąco opracowywać przepisy i normy dla tej nowej rzeczywistości na morzu, wymagają dostarczania „realnych” dowodów, że systemy autonomiczne działają na statkach. 
Dlatego „bezpieczny, wygodny konsensus, że autonomia na morzu to odległa przyszłość – nie spełnia już swojego celu”, stwierdza Gross. Statki będą pływać autonomicznie na długo, zanim branża poczuje się na to gotowa. I ten m.in. porządek należy zmienić. 
Misją młodej firmy Orca AI jest „wzmocnienie żeglugi morskiej dzięki technologiom opartym na danych i automatyzacji niezbędnej do zapewnienia najbezpieczniejszych rejsów i najefektywniejszego działania”. 

Największy mit branży

Jednym z najniebezpieczniejszych założeń w środowisku technologii morskich jest to, że autonomia pojawi się w pełni ukształtowana, „zamknięta w przejrzystym pakiecie regulacyjnym”. I dopiero wtedy, gdy wszystkie zagrożenia zostaną skrupulatnie rozwiązane. Nie tak działają rewolucje technologiczne. I nie dokonują się one dlatego, że ktoś je deklaruje (np. jak IMO). Rewolucję na morzu wymuszą obiektywne czynniki ekonomiczno-społeczne, jak: niedobór marynarzy, ostrzejsze wymogi bezpieczeństwa i ograniczenia emisji GHG, których żadna flota obsługiwana przez ludzi nie jest w stanie osiągnąć na dużą skalę. Ostatecznie o upowszechnieniu autonomii zadecyduje to, czy opłaca się ona finansowo. Ale to już jest faktem, bo nakłady finansowe na różne systemy z wykorzystaniem AI – np. cyfrowy system dozoru i system unikania kolizji – zwracają się w krótkim terminie.

Autonomia wyprzedza regulatorów

Także w przypadku autonomicznych statków procesy regulacyjnie nie nadążają za tempem rozwoju technologii. IMO wciąż debatuje nad dobrowolnymi wytycznymi w rej sprawie, a pełny kod MASS stanie się obowiązkowy dopiero w 2032 roku.
Ponieważ innowatorzy i armatorzy nie czekają na przepisy, system prawny oddawany jest w ręce pionierów technologii, co może mieć też wady. Oczekiwanie na globalny konsensus to luksus lub ryzyko dla większości graczy na rynku, bowiem autonomia staje się czynnikiem różnicującym konkurencję. 

Nie szukajmy doskonałości, wdrażajmy hybrydy 

Systemy autonomiczne nie muszą osiągać „fikcyjnego poziomu bezbłędnej wydajności”,  ba, nie musi być doskonała – stwierdza Yarden Gross. Sztuczna inteligencja na morzu musi być tylko lepsza od nas w niektórych rzeczach, przewyższyć ludzkie załogi tylko w określonych scenariuszach, np. w najgorszych warunkach pogodowych. A to jest niska poprzeczka w dzisiejszym, obciążonym ryzykiem środowisku żeglugowym.
Osiągnęliśmy już punkt, w którym wachta wspomagana AI jest ewidentnie bezpieczniejsza i bardziej niezawodna niż rozproszony, niewyspany oficer wachtowy lub w ekstremalnych warunkach pogodowych i słabej widoczności. Dlaczego mielibyśmy czekać z wdrożeniem technologii, która może ratować życie i zapobiegać wypadkom już dziś?
Fałszywe jest też oczekiwanie wdrożenia technologii zapewniającej w pełni autonomiczność statków. Prawdziwą przyszłością jest bowiem hybrydowa inteligencja. Systemy ludzkie i AI współpracujące ze sobą, każdy robiąc to, co potrafi najlepiej. Ludzie wnoszą kreatywność, elastyczność i etyczny osąd. Sztuczna inteligencja zapewnia niestrudzoną czujność, analizę danych na dużą skalę i predykcyjne wnioski w czasie rzeczywistym.
Takie podejście etapowe – w którym statki dynamicznie przełączają się między różnymi poziomami autonomii w zależności od kontekstu – to prawdziwa rewolucja, która już trwa. Dzisiejsze statki gromadzą dane, uczą się z każdego niemalże zderzenia i samodoskonalą się w skali całej floty.

Czego powinni bać się marynarze?

Pojawiły się opinie, że AI i autonomiczne systemy wyeliminują człowieka w transporcie morskim. To kolejny fałsz. Marynarze nie powinni bać się autonomii, lecz raczej stagnacji we własnym doskonaleniu.Autonomia może przekształcić zawód marynarzy w zawód high-tech, w którym stają się oni analitykami danych, nadzorcami systemów i partnerami w dziedzinie AI, a nie tylko obserwatorami wpatrującymi się godzinami w horyzont. To kolejna i realna rewolucja, która może dokonać

Możliwość komentowania została wyłączona.

Szanowny czytelniku Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w tym przechowywanych odpowiednio w plikach cookies. Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na zasadach określonych poniżej: Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania przez ze mnie z produktów i usług świadczonych drogą elektroniczną w ramach stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, w tym także informacji oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie* i w celach analitycznych przez Intermodal News Sp. z.o.o.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close