Partnerzy portalu

slideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslideslide

Czas stabilizacji żeglugi Kanałem Sueskim trzeba przesunąć 

Doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz stwierdził w zeszłym tygodniu, że w wyniku ataku amerykańskich sił zbrojnych zabito – niewymienionego z nazwiska – eksperta rebeliantów Huti ds. rakiet. W tym tygodniu wspierany przez władze Arabii Saudyjskiej portal Al Hadath poinformował, że w ataku tym zginął szef wywiadu Huti, Abdula Nassera Al-Kamali.

fot. Pixabay

To kolejny czołowy przywódca Huti, który poniósł śmierć w trwającej od 21 marca nowej fali nalotów USA na Jemen. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała, że USA przeprowadziły „ponad 200 niezwykle skutecznych nalotów na Huti”. A w poniedziałek sekretarz obrony USA Pete Hegseth stwierdził: „To były złe trzy tygodnie dla Huti i będzie jeszcze gorzej”.  Tak intensywne działania zbrojne oznaczają, że sytuacja w rejonie Morza Czerwonego nie poprawiła się dla świata logistyki. Zapewne trzeba będzie przesunąć czas stabilizacji żeglugi Kanałem Sueskim daleko poza pierwsze półrocze, jak zakładali wcześniej w swoich ocenach niektórzy najwięksi przewoźnicy morscy.

Priorytety

Jak podkreślają przedstawiciele Białego Domu, włącznie z Donaldem Trumpem, celem głównym działań wojennych sił zbrojnych USA jest infrastruktura Hutich, którzy nadal destabilizują swobodną żeglugę Morzem Czerwonym. Ale w tle są także inne priorytety amerykańskie, na co wskazują najnowsze wypowiedzi Trumpa. 

Formalnie, chce on spełnić obietnice wyborcze, że szybko uporządkuje tzw. kwestię strefy Gazy oraz „problem Hitich” (choć w marcu powiedział z kolei, że z Kanału Sueskiego korzysta głównie Europa, a nie Stany Zjednoczone, co by oznaczało, że nie jest to jego priorytet). W ocenie niektórych analityków ataki na Jemen w istocie mają osłabić pośrednio Iran, który wspomaga Hutich i udowodnić, że USA są nadal gwarantem bezpieczeństwa w rejonie Bliskiego Wschodu, w tym dla Izraela czy Arabii Saudyjskiej. 

Okazuje się, że siła militarna USA nie wystarcza wobec determinacji dużo mniejszego przeciwnika, co zdarza się nie po raz pierwszy.  A New York Times wskazuje, że choć wyczerpują się siły Hitich, to także i zapasy amerykańskie wolno wymienialnej zaawansowanej amunicji, które powinny być zapewnione wobec groźby nowych konfliktów, np. w rejonie Morza Chińskiego. 

Działania militarne

Huti przez dwa miesiące tego roku powstrzymywali się od ataków na statki handlowe, w oczekiwaniu na rozejm między Hamasem a Izraelem w sprawie losów strefy Gazy. Wznowili je sporadycznie po zerwaniu tego rozejmu. Częstszym celem dla rakiet i dronów Huti stał się Izrael.

W poniedziałek rzecznik Huti powiedział, że grupa przeprowadziła atak na Tel Awiw przy użyciu drona, a także próbę uderzenia na dwa niszczyciele marynarki wojennej USA. Izraelskie Siły Obronne poinformowały w oświadczeniu, że dron został zestrzelony przed przekroczeniem izraelskiej przestrzeni powietrznej i „nie są wymagane żadne alarmy przeciwlotnicze”. 

Choć Huti nadal atakują różne cele izraelskie i amerykańskie, to jednak „z ograniczonym powodzeniem”, jak stwierdza dowództwo operującej tam marynarki wojennej USA. Według niego, żaden okręt US Navi nie został trafiony (a przynajmniej nie zostało to potwierdzone oficjalnie). W 2024 roku Huti zatopili tylko dwa statki handlowe, w ponad 100 próbach ataków. Wskazuje to na różne fakty i okoliczności, począwszy od skuteczności obrony zachodnich sił zbrojnych, po wyczerpywanie się zasobów wojennych Huti, pomimo dalszej pomocy Iranu.

Maleją zapasy

Ale problem mają też Amerykanie. Według New York Times, koszt zintensyfikowanej kampanii bombardowań Jemenu przez zbliża się do 1 miliarda dolarów, co budzi obawy o wpływ na amerykańskie zapasy broni kierowanej. Dlatego, że piloci marynarki wojennej muszą używać tzw. broni dystansowej, aby uderzyć w cele Huti, co pochłania część zapasów wolno wymienialnej zaawansowanej amunicji. 

Wyczerpane też zostały zapasy zaawansowanych pocisków przechwytujących Marynarki Wojennej USA, w tym pocisków klasy SM. Broniąc siebie i pobliskie statków przed atakami dronów Hutich za 2000 dolarów, załogi niszczycieli zużyły ok. 200 pocisków klasy SM, które kosztują kilka milionów dolarów każdy. Spekuluje się, że w przypadku ewentualnego konfliktu z Chinami, zaawansowane pociski „byłyby niezbędnym składnikiem do obrony floty nawodnej i instalacji nabrzeżnych”. 

Możliwość komentowania została wyłączona.

Szanowny czytelniku Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w tym przechowywanych odpowiednio w plikach cookies. Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na zasadach określonych poniżej: Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania przez ze mnie z produktów i usług świadczonych drogą elektroniczną w ramach stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, w tym także informacji oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie* i w celach analitycznych przez Intermodal News Sp. z.o.o.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close